Król: Śmierć historii żywej

10 kwietnia 2015

Kiedy jadę samochodem z Warszawy do siebie na wieś, przejeżdżam przez Iganie i mam te same uporczywe skojarzenia. Kto jednak wie, pamięta, dlaczego ta wieś zapisała się w historii Polski? Można naturalnie sięgnąć do podręcznika czy wygooglać. Historię poznajemy z podręczników i z filmów. Historia jest ciekawa, tak samo jak ciekawe są nowe odkrycia z zakresu neurobiologii lub genetyki. Czy wszelako historia jest dla nas żywa? Nie idzie o pamięć, lecz o to, czy ludzie, miejsca, zdarzenia, takie jak bitwa pod Iganiami – jedna ze zwycięskich bitew generała Prądzyńskiego w trakcie powstania listopadowego – należą do historii żywej. Czyli czy wciąż się o nich opowiada, pisze, kojarzy i odnosi do kontekstu polskości? Nie chodzi o pamięć, bo przypomnieć zawsze można, lecz o żywą obecność. Otóż żywej historii już w Polsce nie ma. Pamięć o tragediach od powstania listopadowego przez styczniowe, warszawskie czy Smoleńsk można przywołać mechanicznie. To jednak nie sprawi, że zdarzenia te znajdą miejsce w żywej historii.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.