90 do 10. Taką procentową przewagę mają dzisiaj słoiki w polskim życiu publicznym. W specjalnym teście, któremu ich poddaliśmy, wygrali w cuglach z rodowitymi warszawiakami. A zatem można powiedzieć, że to przyjezdni rządzą. Czy nam się to podoba, czy nie.
Big Cyc śpiewa tak: „Najechali na Warszawę niczym horda Czyngis-chana. Na furmankach, w dobrych autach ciągną od samego rana. Zakręcone w szklanych słojach mają całe swoje życie. Bigos, grzyby, kompot z jabłek. I tak podbić chcą stolicę”. To już pewne, że nie tylko chcą, ale i podbili. Chociaż wciąż są źródłem żartów, kpin i utyskiwań osób urodzonych w miastach, które zasiedlają przyjezdni, głównie w Warszawie, to element napływowy ma dzisiaj coraz więcej powodów do dumy. Dysponuje energią, siłą przebicia. Słoiki codziennie budzą się z przeświadczeniem, że im się uda, choć mieli gorszy start i przez to musieli dwa razy więcej pracować. Spaja ich pewność siebie, czasem nawet bezkompromisowość. Czasem brak hamulców. Tak czy owak – niemal zawsze skuteczność.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.