Jan Filip Libicki napisał projekt ustawy ograniczającej prawa związków zawodowych. W Sejmie mówią nie.
Zapytaliśmy przedstawicieli partii politycznych, co sądzą o projekcie nowego prawa o związkach zawodowych. Zdaniem SLD w ustawie o związkach potrzebne są zmiany kosmetyczne. Według Sojuszu prawdziwy problem duże rozproszenie związków. Były szef „Solidarności” Janusz Śniadek (PiS) przekonuje, że propozycje Libickiego powinny iść w odwrotnym kierunku, i proponuje, by ustalenia komisji trójstronnej były obligatoryjne.
Posłowie by chcieli, ale Sejm mówi: "Nie!"
Mimo jasnych deklaracji kierownictwa klubu PO, że ustawa antyzwiązkowa nie trafi do Sejmu, część polityków partii z jej założeniami wręcz się utożsamia. – Chodzi o zasadnicze pytanie: w jaki sposób związki mogłyby reprezentować interesy zrzeszonych w nich pracowników absolutnie autonomicznie i niezależnie. Obecnie są zależni finansowo od pracodawców. Dlatego uważam, że związki zawodowe powinny się utrzymywać ze składek członkowskich – deklaruje poseł PO Adam Szejnfeld. – Państwo trzeba modernizować, i to dotyczy każdej sfery życia. Nie powinno się zostawiać zamkniętych enklaw. Jedną z nich są prawne zasady funkcjonowania związków zawodowych – komentuje Szejnfeld.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.