Wiadomo, dlaczego chiński raport na temat skażenia środowiska jest tajny. Gdyby go upubliczniono - informacje w nim zawarte wywołałyby panikę. Tak przynajmniej uważa jeden z chińskich deputowanych.
Jiang Ping’an jest jednym z prawie 3 tysięcy delegatów na rozpoczynający się właśnie doroczny zjazd chińskiego parlamentu. Zapytany przez chińskich dziennikarzy o emocjonującą w ostatnich dniach decyzję o utajnieniu rządowego raportu dotyczącego skażenia środowiska w Chinach Jinag starał się wytłumaczyć posunięcie władz. „Absolutna jawność danych o zanieczyszczeniu środowiska mogłaby wywołać panikę” - stwierdził delegat z Xinjiangu.
Przygotowanie raportu o stanie środowiska w Chinach trwało ponad 6 lat i kosztowało równowartość 120 mln euro. Przebadano ponad 200 000 próbek wody, gleby i artykułów rolnych. Po ogłoszeniu informacji o zakończeniu prac nad raportem chińskie Ministerstwo Środowiska utajniło go twierdząc, że zebrane w nim dane stanowią tajemnicę państwową.
- Żółte beczki przed Kancelarią Premiera, płyn Lugola na ulicach - ekolodzy protestują przeciwko energii jądrowej
- 12 ton skażonej wody wyciekło z japońskiej elektrowni atomowej Fukushima
- To wojsko zgubiło na plaży tonę śmiertelnie trującego fosforu białego?
- Przeciwnicy GMO protestowali przed Pałacem Prezydenckim. Wśród nich - Doda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu