Tak, sytuacja w Syrii jest skomplikowana. Ale nie można patrzeć na nią bezczynnie

Jędrzej Bielecki, dziennikarz działu życie gospodarcze świat
Jędrzej Bielecki, dziennikarz działu życie gospodarcze światDGP
15 marca 2012

To jest bardzo smutna rocznica. 15 marca 2011 r. grupa dzieci w jednej ze szkół w mieście Daraa w południowej części Syrii napisały na tablicy hasła zaczerpnięte z demokratycznych rewolucji w Tunezji i Egipcie.

 Dzieci natychmiast zostały aresztowane i, według opozycji, torturowane. Tak zaczęła się narastająca fala przemocy reżimu Baszara al-Assada, z rąk którego zginęło już przynajmniej 10 tys. Syryjczyków. Po brutalnym zbombardowaniu w lutym milionowego miasta Homs i wygnaniu stamtąd resztek oddziałów rebeliantów Assad w tym tygodniu przystąpiły do pacyfikacji innego ważnego ośrodka protestu – Idlib. Tylko w środę z rąk wojska zginęło tu przynajmniej 100 osób. Świat obiegły zdjęcia zmasakrowanych dzieci i kobiet.

Choć jatka rozgrywa się nie w dalekiej Ruandzie, jak w 1994 r., tylko kilkadziesiąt kilometrów od zapełnionych turystami plaż Izraela i Cypru, Zachód przygląda się jej z coraz większą niemocą. W Waszyngtonie, Paryżu, Londynie czy Berlinie nikt nie chce ryzykować wojny z uzbrojonym po zęby reżimem, przy którym wojska Kadafiego przypominają bandę podwórkowych wyrostków. W tym przypadku nawet uderzenie z powietrza nie byłoby bezpieczne – Syria dysponuje bardzo skutecznym system obrony lotniczej.

Pozostało 82% treści
Czytaj wszystkie artykuły
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.