Użytkownicy prywatnych komputerów nie powinni obawiać się, że ich sprzęt wbrew ich woli zostanie wykorzystany w akcji hakerów sprzeciwiających się międzynarodowemu porozumieniu ACTA - uważa Paweł Odor z firmy Kroll Ontrack zajmującą się informatyką śledczą.

Przyznająca się do ostatnich ataków grupa Anonymous nie jest znana ze stosowania takich metod - uważa Paweł Odor, główny specjalista ds. technologii w polskim oddziale firmy Kroll Ontrack, zajmującej się odzyskiwaniem danych komputerowych i informatyką śledczą.

W związku z zamiarem podpisania porozumienia ACTA, w weekend internauci zablokowali kilka stron internetowych administracji państwowej. Nie można było wejść m.in. na strony Sejmu, premiera, kancelarii premiera i ministerstwa kultury. O zorganizowaniu akcji informowała grupa internetowych hakerów Anonymous.

Paweł Odor przypomina, że stałym zagrożeniem dla internautów są tzw. botnety, czyli tworzone przez grupy przestępcze sieci komputerów zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem. Tak zainfekowany komputer, bez wiedzy właściciela, udostępnia część mocy obliczeniowej na zewnątrz - np. do rozsyłania spamu i atakowania serwerów.

Reklama

"Sieci botnetowe są stosowane raczej przez inne osoby niż te, które stoją za ostatnimi atakami. Trudno stwierdzić, by akurat grupa Anonymous korzystała z tego typu rozwiązań. Z tego, co się orientuję, dystrybuowany jest program, który może ściągnąć każdy, kto chce przyłączyć się do tej akcji. Oprogramowanie to będzie prowadziło atak samodzielnie, więc nie trzeba być genialnym hakerem, tutaj musi zaistnieć element skali" - powiedział Odor PAP.

Jak wyjaśnił, jeśli setki tysięcy komputerów wysyłają równocześnie setki tysięcy próśb o otwarcie którejś strony internetowej, ta witryna po prostu nie jest w stanie obsłużyć wszystkich tych żądań i w efekcie przestaje działać.

Specjalista z Kroll Ontrack zaznaczył, że trudno od razu wyrokować, która konkretnie grupa stoi za danym atakiem, musi to być poprzedzone analizą. Poniedziałkowy atak na stronę premier.gov.pl to dzieło prawdopodobnie zupełnie innej grupy niż Anonymous - wskazał Odor.

Większym problemem byłby atak na serwery pocztowe

Pytany, na ile działania hakerów mogą utrudnić funkcjonowanie instytucji rządowych, odpowiedział, że zależy to od stopnia przygotowania na podobne ataki. Na razie skutkują one niemożliwością skorzystania z treści zamieszczonych na danej stronie, większym problemem byłby atak na serwery pocztowe, wtedy hakerzy mieliby do dyspozycji jedno z najważniejszych narzędzi - wyjaśnił Odor.

ACTA (Anti-counterfeiting trade agreement) to układ między Australią, Kanadą, Japonią, Koreą Południową, Meksykiem, Maroko, Nową Zelandią, Singapurem, Szwajcarią i USA, do którego ma dołączyć UE. Jego nazwę można przetłumaczyć jako "porozumienie przeciw obrotowi podróbkami", dotyczy jednak ochrony własności intelektualnej w ogóle, również w internecie. Zdaniem obrońców swobód w internecie może prowadzić to do blokowania różnych treści i cenzury w imię walki z piractwem.