W polityce obok programów gospodarczych ważne są również gesty. To one sprawiają, że społeczeństwo jest w stanie ze zrozumieniem przyjąć bolesną nawet kurację.
Gesty te, realne, a nie puste, przynoszą raczej milionowe, a nie miliardowe oszczędności, ale sprawiają, że państwo choćby na małym odcinku zaczyna działać lepiej. W przypadku tego rządu takim gestem powinna być naprawa tego, co w poprzedniej kadencji okazało się najbardziej spektakularną porażką – czyli odchudzenie administracji.
Oczywiście powstał nowy resort, który ma usprawnić biurokrację i wprowadzić ją w wiek XXI, czyli świat elektronicznego obiegu informacji. Zanim jednak nowy resort będzie mógł działać, premier mógłby jednym pociągnięciem pióra zlikwidować stanowiska pełnomocników posiadających biura przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, którzy w rzeczywistości dublują zadania ministerstw. Weźmy choćby pełnomocnika rządu ds. dialogu międzynarodowego. Za politykę zagraniczną odpowiada w Polsce Ministerstwo Spraw Zagranicznych. To ono prowadzi dialog międzynarodowy i jest za niego odpowiedzialne. Jeśli czyni to nieudolnie, należy po prostu wymienić urzędników, jeśli sprawnie – nie ma sensu powielać stanowisk.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.