Gdybyśmy byli Lusemburczykami, nie mielibyśmy wyboru. Do urn musielibyśmy pójść, bo tam jest to obowiązek. Nam konstytucja daje prawo wybierania prezydenta, posłów, senatorów i samorządowców. Ale nie zmusza do stawiania krzyżyka na wyborczej karcie. O to prawo jednak stoczyliśmy niejeden bój. Jeszcze 20 lat temu naszym marzeniem były wolne wybory. Marzeniem tym żyje wciąż wiele narodów, nawet w Europie, za naszą wschodnią granicą. Warto więc z tej możliwości skorzystać.
Jaka jest polityczna oferta, każdy widzi. Prześwietlaliśmy na łamach „DGP” programy wyborcze pod kątem pomysłów poszczególnych partii na państwo i jego politykę. Pytaliśmy, wręcz dobijaliśmy się, o konkretne odpowiedzi na temat administracji, finansów publicznych, służby zdrowia, bezpieczeństwa energetycznego, systemu edukacji, pomocy dla rodzin, polityki socjalnej, wymiaru sprawiedliwości. Zadawaliśmy konkretne pytania, ale z reguły odpowiedzi były mgliste. Co gorsza, nie chodzi tylko o sprawy programowe. Jest też kwestia sposobu głosowania do niższej izby parlamentu. Tu, choć stawiamy krzyżyk przy konkretnym nazwisku, tak naprawdę wybieramy partię, a osoba, którą chcemy poprzeć, wcale nie musi zasiąść na Wiejskiej. Wciąż też w głowie tłuką nam się zawiedzione nadzieje, złamane obietnice, miałkość polityków.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
