Sąd Okręgowy w Płocku, rozpatrując w środę w trybie wyborczym pozew Czubackiego, wysłuchał jego argumentacji, a także wyjaśnień Deresza i Smulewicza. Obaj wnieśli o oddalenie pozwu. W sprawie sąd wyda postanowienie w czwartek.

Czubacki domaga się, by Deresz - zgłoszony w Płocku przez SLD jako kandydat do Senatu - oraz Smulewicz - tamtejszy senator PO i kandydat tej partii do tej izby - opublikowali informację, że nie są kandydatami niezależnymi, jak podają np. w swych ulotkach wyborczych.

Czubacki argumentował podczas środowego posiedzenia sądu, że Deresz i Smulewicz jako kandydaci w wyborach parlamentarnych są popierani przez konkretne partie polityczne, które finansują ich kampanie wyborcze. "Ta zależność więc istnieje i jest bardzo wyraźna" - przekonywał. Zwrócił przy tym uwagę, że Smulewicz jest członkiem PO.

Zdaniem Czubackiego podawana przez Deresza i Smulewicza informacja o tym, że są oni niezależnymi kandydatami, stawia go - jak to ujął - "w gorszej sytuacji" wobec konkurentów wyborczych. "Słowo +niezależny+ jest określeniem wyrazistym, oznaczającym, że ktoś nie jest związany z żadną partią, z żadną partią się nie utożsamia" - powiedział Czubacki. Przyznał przy tym, że on sam, startując z własnego komitetu wyborczego i finansując samodzielnie swoją kampanię wyborczą, ma poparcie PJN, Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej oraz Unii Prezydentów-Obywatele do Senatu.

Do dyscypliny partyjnej nie należy się bezwzględnie stosować

Deresz i Smulewicz odpierali zarzuty Czubackiego, oceniając je jako bezpodstawne.

"Nie jestem członkiem żadnej partii i nie zamierzam być" - oświadczył Deresz. Zaznaczył, że swoją kampanię finansuje sam za pośrednictwem komitetu wyborczego SLD, gdzie środki na ten cel wpłacali także rodzina i sympatycy. "Opłacanie materiałów za pośrednictwem komitetu wyborczego SLD uważam za przejaw transparentności" - powiedział Deresz.

Dodał, iż to, że został zarejestrowany w PKW jako kandydat SLD, traktuje jako "swego rodzaju pomoc techniczną", ponieważ nie musiał powoływać własnego komitetu wyborczego.

Deresz podkreślił, że pojęcie "niezależny polityk" rozumie identycznie, jak definiuje to Słownik Języka Polskiego, czyli że jest to osoba, która nie należy do żadnej rywalizującej partii ani grupy interesów i dlatego może wygłaszać bezstronne opinie reprezentujące jego własny punkt widzenia. Deresz dodał, że tak rozumianą niezależność podkreśla w swej kampanii wyborczej.

Smulewicz powiedział z kolei, że określenie "niezależny", które widnieje m.in. na jego billboardzie, nie oznacza, że nie należy on do żadnej partii, ale że w działalności publicznej kieruje się własnymi przekonaniami. "Podejmuję decyzje czy działania w sposób niezależny. Żadna grupa czy osoba na to nie wpływa" - przekonywał.

Smulewicz zaznaczył, iż według niego "senator powinien reprezentować interesy wyborców i podejmować decyzje zgodnie z własnym sumieniem". Na pytanie sądu o tzw. dyscyplinę partyjną, odparł, że nie oznacza ona, że należy się do niej bezwzględnie stosować.

Smulewicz poinformował, że swoją kampanię wyborczą finansuje ze środków, które rodzina i znajomi wpłacili na konto sztabu wyborczego PO i tylko tym budżetem może się posługiwać. Zapewnił przy tym, że PO nie finansuje jego kampanii.

W jednomandatowym okręgu wyborczym w Płocku w wyborach do Senatu startuje 5 kandydatów: kandydat PSL, obecny senator tej partii Michał Boszko, radny Sochaczewa Bogumił Czubacki jako kandydat Komitetu Wyborczego Wyborców Bogumiła Czubackiego, Paweł Deresz jako kandydat SLD, Marek Martynowski jako kandydat PiS oraz kandydat PO, senator tej partii Eryk Smulewicz.