Prezes Fundacji Batorego, politolog prof. Aleksander Smolar o wizycie prezydenta Baracka Obamy w Polsce:

"Myślę, że ta wizyta była bardzo udana. Już sam fakt, że się odbyła, niewątpliwe był sukcesem. I to w takim momencie, przed polską prezydencją w UE, wtedy kiedy odbywa się spotkanie 20 przywódców państw regionu. To stawia Polskę w wyjątkowym świetle. Zresztą Obama mówił o tym, o takiej roli przywódcy. (...)

Interesującym aspektem jest zwrócenie się Obamy ku Europie. Obama, przy całej sympatii, jaką Europa go darzyła i darzy, równocześnie, nie wykazywał zbyt wielkiego zainteresowania Europą. Zwracał się ku nowym ośrodkom potęgi, ku Chinom, ku Indiom, Brazylii; Rosja zajmuje istotne miejsce w jego polityce. Natomiast Unię Europejską wielokrotnie traktował dość nonszalancko. Więc tutaj widzimy wyraźną zmianę. Obama jedzie do Europy, ma kłopoty wewnętrzne, ma kłopoty finansowe, potrzebuje Europy w sprawach globalnych, w sprawach świata arabskiego - to jest bardzo ważne i to było jednym z najważniejszych tematów rozmów, przede wszystkim na szczycie G-8 w Paryżu, w Londynie, ale częściowo również w Warszawie.

Wynika to ze świadomości, że ten świat arabski to jest taka bomba, która może wybuchnąć. Świat arabski może ewaluować w pozytywna stronę dzięki demokratyzacyjnym tam tendencjom, ale też może być źródłem zagrożeń ze względu na konsekwencje energetyczne dla Europy i dla świata, na masową emigrację do Europy. (...)

Reklama

"Obama przyjechał do Polski, by się spotkać z przywódcami całego naszego regionu"

Obama przyjechał do Polski, by się spotkać z przywódcami całego naszego regionu, podczas gdy dotychczas nie okazywał nim nadmiernego zainteresowania. (...) Tutaj zwracał się do krajów naszego regionu, widząc tu sojuszników dla swojej linii politycznej i przede wszystkim do Polski. To jest uznanie roli Polski i miejsca Polski dzisiaj nie tylko w regionie, ale również w Europie. Zwłaszcza w przededniu prezydencji w UE, którą Polska obejmie.

Można powiedzieć, że duża część jego wizyty to były bardzo miłe gesty, hołdy składane Polakom - za Solidarność, za tradycję walki o wolność. Ale też wyraźnie było widać, że od Polski oczekuje on np. zaangażowania się w budowanie demokracji gdzie indziej. Tylko nie w sposób militarny. Tutaj widać, że on uznał stanowisko rządu polskiego, który postanowił nie brać udziału w operacji wojskowej w Libii, tylko działać poprzez doradzanie, kontakty z tymi krajami, przede wszystkim arabskimi. Ale równocześnie potwierdził on wagę naszych sąsiadów.

Odbyło się spotkanie prezydenta Komorowskiego z prezydentem Obamą i prezydentem Janukowyczem z Ukrainy. Nie wiemy dokładnie, co było przedmiotem rozmowy, ale prezydent Komorowski w sposób otwarty był bardzo zadowolony z jej przebiegu, wyraźnie sugerując, iż to co powiedział prezydent Janukowycz zgodne jest z oczekiwaniami Stanów Zjednoczonych i Polski. (...) Również była jedność, jeśli chodzi o ocenę Białorusi.

Jeśli chodzi o sferę ekonomiczną i technologiczną, była mowa o powołaniu Funduszu Innowacyjności, o jakimś polsko-amerykańskim spotkaniu gospodarczym na jesieni. Na ile to sie wiąże ze wspólnymi przedsięwzięciami, jeśli chodzi o nowe źródła energii, tzw. gaz łupkowy, to tego nie wiem. Prawdopodobnie to z tym się wiąże. I również, jak rozumiem, rozmowy były owocne, jeśli chodzi o energie nuklearną. (...)

Wydaje się, że jeśli chodzi o wizy, prezydent Obama zrobił o jeden krok więcej niż poprzedni prezydenci, którzy też obiecywali. (...) Ale tutaj w związku z tym, że tyle było obietnic, muszę powiedzieć, że trudno coś powiedzieć. Ale jakiś krok tu też Obama obiecał uczynić.

Jeżeli chodzi o obecność wojsk amerykańskich w Polsce, to mam tu trochę sceptyczny stosunek. To chodzi o bardzo mały pododdział amerykański, to jest czysto symboliczna obecność. Te samoloty mają przylatywać od czasu do czasu do Polski. Wydaje mi się, że to jest tworzenie raczej psychologicznych warunków poczucia bezpieczeństwa niż rzeczywiste zapewnienie bezpieczeństwa.