Trudno jednak ustalić, dlaczego w takim razie rządowy Tupolew zszedł tak nisko nad ziemię.
Przyczyn było wiele, nie tylko mgła. Jednak od dawna nikt tych niedociągnięć nie chciał widzieć - twierdzi minister.
Np. kwestia tzw. rosyjskiego lidera na pokładzie. Był nieobecny 10 kwietnia, ale w tej chwili trudno ustalić, kiedy w ogóle ostatnio na pokładzie polskiego samolotu znajdował się taki człowiek.