W Sejmie – wśród najlepszych

Z resortem pracy rozstaje się w lipcu 2007 r. Nieoficjalnie przyczyną jest konflikt z minister Anną Kalatą z Samoobrony. Kluzik-Rostkowska temu zaprzecza. Twierdzi, że przechodzi do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego kierowanego przez Grażynę Gęsicką ze względów merytorycznych. Do Ministerstwa Pracy wraca, gdy PiS zrywa koalicję z Samoobroną i LPR. Prezydent Lech Kaczyński powołuje ją wtedy na ministra pracy. – Ma mnóstwo pomysłów. Dokładnie wie, jak ma wyglądać w Polsce polityka społeczna – opowiada jeden z naszych rozmówców.

Większość pomysłów pozostaje jednak w szufladzie. Mniejszościowy rząd Jarosława Kaczyńskiego nie zdoła już ich przegłosować w Sejmie. Do niektórych z tych propozycji wraca dziś Jolanta Fedak.

W 2007 r. Kluzik-Rostkowska startuje w wyborach do Sejmu. PiS wystawia ją na pierwszym miejscu w Łodzi. Dostaje ponad 41 tys. głosów, to zaledwie o 3 tys. mniej niż lokomotywa PO w tym okręgu – Mirosław Drzewiecki. Z tego czasu doskonale pamięta ją Wojciech Olejniczak, wyborcza jedynka SLD w Łodzi. – Jest niezwykle sympatyczna, bardzo otwarta. Mieliśmy ileś debat, zawsze było elegancko.

W Sejmie szybko się odnajduje. Zostaje za to dobrze oceniona przez parlamentarnych sprawozdawców. W rankingu „Polityki” za 2009 rok znajduje się wśród posłów najlepiej ocenianych „za świetne przygotowanie w tak trudnej dziedzinie jak polityka społeczna”. Zostaje też nominowana do tytułu Polka Roku 2009 przyznawanego przez „Wysokie Obcasy” – dodatek „Gazety Wyborczej”. „Jest jedną z nielicznych kobiet w parlamencie, którym chce się pracować. Ma wiedzę i wie, czego chce. Wie też, że nie trzeba używać demagogicznych argumentów, aby dowieść swoich racji” – czytamy w uzasadnieniu.

Znajduje świetny kontakt z posłankami z lewicy. – Śmiałyśmy się często, że tak dobrze się znamy i znamy swoje argumenty, że spokojnie mogłybyśmy się zamienić rolami. I wystąpić jedna zamiast drugiej – mówiła o tragicznie zmarłej w katastrofie pod Smoleńskiem Izabeli Jarudze-Nowackiej. Dziennikarze zapraszali je obie do studia, bo chcieli, by między posłankami doszło do ostrego zwarcia. – Ja przedstawiłam program polityki rodzinnej, a Izie się ten program podobał. I tak mówiłyśmy miło, dobrze, w ogóle nie było między nami napięcia. W końcu ten dziennikarz taki zrozpaczony mówi do Izy: może ma pani jakieś uwagi do tego programu? A ona odpowiedziała: wie pan, może mam, ale nie chcę robić przykrości pani minister Kluzik-Rostkowskiej – wspominała w Tok FM posłanka PiS.

Późną zimą 2009 r. PiS rusza z nową kampanią wizerunkową, w którą angażuje Kluzik-Rostkowską, Aleksandrę Natalli-Świat i Grażynę Gęsicką. Panie szybko zostają okrzyknięte aniołkami Kaczyńskiego. Byłą minister pracy zaskakuje jednak jej własny teść, który oglądając reklamówkę w telewizji, nie rozpoznał swojej synowej. Kluzik-Rostkowska śmieje się z tego w jednym z radiowych wywiadów. Oburza się jednak, gdy w mediach pada sugestia, że występując w tej kampanii, odgrywa jedynie rolę paprotki. – Gdyby w tym spocie wzięło udział trzech mężczyzn, to ktoś by ich zapytał, czy są paprotkami? – pytała.