Decyzja została podjęta większością głosów, wbrew woli prezesa RAI Paolo Garimbertiego. Ci, którzy byli za, tłumaczą to rozporządzenie wymogami zachowania równego dostępu partii politycznych do mediów w czasie kampanii wyborczej.
To jedyny możliwy sposób, by wyegzekwować przestrzeganie regulaminu - tłumaczą przedstawiciele kierownictwa publicznej TV. Sam prezes mówi, że jest wstrząśnięty i oburzony. Decyzję tę uznał za wotum nieufności wobec prowadzących programy i ostrzegł przed stratami finansowymi, z jakimi jego zdaniem musi liczyć się przeżywająca trudności telewizja po zdjęciu programów publicystycznych, oglądanych przez miliony widzów.
Stowarzyszenie obrońców praw konsumentów zarzuca zarządowi, że w ten sposób rezygnuje z misji telewizji publicznej.
"To decyzja poważna, niesprawiedliwa i zaskakująca" - oświadczył Bruno Vespa, którego program w RAI Uno "Porta a porta" nazywany jest z racji jego rangi "trzecią izba parlamentu".
Protestują także prowadzący programy - "Ballaro" - Giovanni Floris i "Annozero"- Michele Santoro. Na wtorek dziennikarze RAI zapowiedzieli pikietę przed siedzibą zarządu w Rzymie.
Sylwia Wysocka (PAP)