Jeszcze tego samego dnia został schwytany w jednej z pobliskich miejscowości. Policjantom, którzy próbowali go zatrzymać, mówił, że doszło do pomyłki i poinformował ich, że jest księdzem z Białogardu (Zachodniopomorskie). Po przeszukaniu okazało się, że ma przy sobie taką kwotę pieniędzy, jaka została zabrana z banku.
We wtorek tożsamość mężczyzny została potwierdzona. Norbert J. nie jest już jednak księdzem.
Jak oświadczył we wtorek wieczorem rzecznik Kurii Biskupiej Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej ks. Dariusz Jaślarz, Norbert J. nie jest kapłanem od czerwca br.
Prokurator postawił byłemu księdzu zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
Grozi za to 15 lat więzienia
"Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu, złożył wyjaśnienia i przyznał, że do takiego czynu pchnęły go względy osobiste. Prokuratura nie będzie w tej chwili podawać bliższych szczegółów dotyczących jego wyjaśnień" - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus.
37-letni Norbert J. kilka miesięcy temu skończył posługę jako wikariusz w jednej z parafii w Białogardzie. Latem br. został ustanowiony wikariuszem innej parafii w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej, jednak nie podjął tam obowiązków kapłańskich. Zatrudnił się natomiast w jednym z poznańskich supermarketów.