"Dobrze, że ta czynność jest przeprowadzana. Żałujemy tylko, że tak późno, bo sprzeczności w wyjaśnieniach Jacka K. ze zgromadzonym w sprawie materiałem, dostrzegaliśmy już od bardzo dawna" - powiedział Borkowski. Dodał, że jedną ze sprzeczności jest to, iż Jacek K. twierdzi, że po porwaniu zjawił się w pobliżu domu Krzysztofa Olewnika później, niż utrzymują to inni świadkowie.
Według Włodzimierza Olewnika, ojca Krzysztofa, istotne jest wyjaśnienie zeznań Jacka K., w których podał on, że w nocy, gdy doszło do porwania spał, natomiast z bilingów telefonicznych wynika, iż w tym czasie dzwonił i odbierał połączenia na swój telefon komórkowy z kilku różnych miejsc. "Jest dużo rozbieżności. Wierzę, że ta rekonstrukcja zdarzeń ustali, czy Jacek K. mówił prawdę, czy nie" - powiedział Włodzimierz Olewnik.
Ekipa prokuratorska z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku pojawiła się najpierw wraz z Jackiem K. w domu jego matki, gdzie - jak wyjaśniał wcześniej - spędził noc, podczas której doszło do uprowadzenia Krzysztofa Olewnika. Potem czynności kontynuowano w drodze do domu Krzysztofa Olewnika i w samym domu, gdzie trwały z przerwą one ponad godzinę. Ekipa wyjechała następnie z posesji, jednak nie wiadomo w jakim kierunku. Prowadzący czynności nie udzielają żadnych informacji.
Ekipie prokuratorów i Jackowi K., towarzyszy policyjna eskorta z funkcjonariuszami w kominiarkach z karabinami.
W lutym br. gdańska prokuratura Apelacyjna postawiła Jackowi K. zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz współudziału w uprowadzeniu i zabójstwie Krzysztofa Olewnika. W maju warszawski Sąd Apelacyjny przedłużył tymczasowy areszt wobec Jacka K. na kolejne trzy miesiące, do sierpnia.