Dostęp do stron internetowych z dziecięcą pornografią będzie w Niemczech utrudniony. Najwięksi dostawcy usług internetowych podpisali w piątek stosowne porozumienie z Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA).

W doprowadzenie do tego porozumienia bardzo zaangażowała się minister ds. rodziny, seniorów, kobiet i młodzieży Ursula von der Leyen (CDU). Najpóźniej w ciągu sześciu miesięcy internauci, którzy - przypadkiem lub rozmyślnie - spróbują zajrzeć na strony z dziecięca pornografią, zobaczą na swych monitorach czerwony znak drogowy "STOP" lub podobne wyraźne ostrzeżenie.

Dostawcy usług internetowych będą blokowali takie strony, których adresy będzie im dostarczał BKA. Lista z adresami ma być aktualizowana codziennie.

Na razie udział dostawców usług internetowych w tym przedsięwzięciu jest dobrowolny, ale rząd Niemiec zapowiada rychłe uchwalenie ustawy, która stworzy konkretne podstawy prawne, zobowiązujące do blokowania stron z dziecięcą pornografią.

Podobne blokady wprowadziło już ponad 20 państw. W Europie są to: Norwegia, Dania, Holandia, Wielka Brytania, Finlandia, Szwecja, Włochy i Szwajcaria.

Inicjatywa minister von den Leyen ma i krytyków, którzy twierdzą, że chodzi o próbę cenzurowania internetu. Pani minister odpowiada, że przede wszystkim musi chodzić o dobro dzieci. Eksperci ostrzegają, że blokady stron internetowych dość łatwo można ominąć.