"Doprowadzimy sprawę dzisiaj do szczęśliwego końca" - zadeklarował Tusk na konferencji prasowej w Sejmie.
Premier zadeklarował jednocześnie, że bierze na siebie odpowiedzialność "za to co się zdarzyło (w piątek w Sejmie - PAP) i za to, co powinno się jeszcze dzisiaj zdarzyć".
Sejm niespodziewanie odrzucił w piątek rano projekt ustawy, autorstwa klubu Lewicy, w sprawie ograniczenia subwencji dla partii politycznych. Zgodnie z projektem, od połowy 2009 do końca 2010 roku partie miały otrzymywać mniejszą subwencję budżetową.
Wcześniej Sejm przyjął poprawkę mniejszości, która prowadziła do całkowitej likwidacji finansowania partii z budżetu.
PO opowiada się za jak najdalej idącym ograniczeniem finansowania partii z budżetu
Poprawkę mniejszości poparło m.in. 11 posłów PSL, mimo że ludowcy sprzeciwiają się zniesieniu budżetowego finansowania. Ludowcy tłumaczyli, że pomylili się w trakcie głosowania. Lewica wniosła już do Sejmu ponownie swój projekt. Chce go jeszcze w piątek przegłosować, na co zgadzają się PO i PSL.
Premier podkreślił na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie, że "PO miała bardzo twarde przekonania" w sprawie likwidacji budżetowego finansowania partii politycznych i - jak mówił - "gdy doszło do głosowania poprawki, która całkowicie zawiesza finansowanie partii, posłowie PO zagłosowali w jakimś sensie automatycznie za wnioskiem, który jest najbliższy naszemu sercu".
"To był błąd (...) To jest prawda, że w tym głosowaniu niektórzy chcieli aż za dobrze. Jak ktoś chce za dobrze, to wtedy z trudem budowany kompromis narażony jest na szwank" - dodał szef rządu.
PO opowiada się za jak najdalej idącym ograniczeniem finansowania partii z budżetu. Chciała zawiesić budżetowe finansowanie na dwa lata, ale ten projekt przepadł w czwartek, m.in. głosami koalicjanta. PO zdecydowała się wtedy popierać projekt Lewicy, który to finansowanie ogranicza, choć nazywała go "ułomnym" (wobec wersji Platformy).
"Posłowie wszystkich klubów - także PO - wpadli w pułapkę, która została zastawiona przez tych, którzy tej kasy partyjnej chcą bronić"
Premier ocenił, że posłowie PSL, którzy zagłosowali za całkowitym zniesieniem finansowania partii z budżetu, "byli zdezorientowani, dlatego w tym głosowaniu się podzielili". Pytany, czy wierzy w pomyłkę ludowców odparł, że "o nikim niczego złego nie powie", bo "jest przekonany, że niektórzy posłowie byli zdezorientowani". Dodał, że osoby te będą miały okazję udowodnić swoją dobrą wolę jeszcze w piątek, podczas pracy nad ponownie złożonym projektem.
Szef rządu zaznaczył, że przez wiele dni "przygotowywał scenariusz, którzy dawał szansę na uzyskanie efektu, a nie tylko demonstracyjne głosowania". Jak mówił, "siły nadprzyrodzone sprzysięgły się, żeby bronić partyjnej kasy". "Posłowie wszystkich klubów - także PO - wpadli w pułapkę, która została zastawiona przez tych, którzy tej kasy partyjnej chcą bronić" - podkreślił.
Klub Lewicy złożył w piątek przed południem ponownie do laski marszałkowskiej swój projekt ograniczający finansowanie partii z budżetu. Premier zapowiedział, że projekt zostanie uzupełniony o przepisy ograniczające wykorzystanie środków budżetowych na "reklamowy wymiar partii politycznych", czyli m.in. na spoty telewizyjne i billboardy.