Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma powiedział, komentując kolejne doniesienia o jego niespłaconych długach w USA, że autorzy tych informacji chcą atakować nie tyle jego, ile premiera. Czuma zapewnił, że długi spłacił.

W poniedziałek pojawiły się kolejne doniesienia na temat amerykańskich długów obecnego szefa resortu sprawiedliwości. Tym razem mają one dotyczyć zadłużenia, które nie było przedmiotem postępowania sądowego.

Podczas konferencji prasowej w Olsztynie minister Czuma powiedział, że za tymi doniesieniami stoją m.in. dawni działacze Platformy Obywatelskiej - Maciej Białecki i Paweł Piskorski.

"Pan Piskorski, wkraczając z powrotem na scenę polityczną w Polsce, chciałby w jakiś sposób atakować nie tyle mnie, ile Donalda Tuska, takie jest moje przypuszczenie" - zaznaczył Czuma.

Podkreślił, że już podczas konferencji prasowej kilka tygodni temu pokazał dokumenty, wskazujące, że długi zostały spłacone. "Rozumiem, że będą się powtarzały rozmaite opowieści, nie ma nic więcej do powiedzenia" - podkreślił szef resortu sprawiedliwości.

Sprawa amerykańskich długów ministra sprawiedliwości została opisana w lutym przez "Politykę"

Wówczas syn ministra, Krzysztof Czuma, zapowiedział pozew przeciwko "Polityce", która napisała, że sąd w Illinois wydał kilkanaście wyroków wobec Andrzeja Czumy, m.in. w sprawach niespłaconych pożyczek i zadłużeń z kart kredytowych.

Wtedy też Krzysztof Czuma powiedział, że ojciec nie ma żadnych zobowiązań finansowych wynikających z wyroków amerykańskich sądów. K. Czuma podkreślił także, że żadna z opisywanych w tygodniku spraw nie była procesem karnym, lecz były to sprawy cywilne, jakich wiele w obrocie gospodarczym.

Obecny minister sprawiedliwości był na emigracji w USA od 1986 r. W 2005 r. po raz pierwszy starał się - bez powodzenia - dostać do Sejmu. Mandat objął w 2006 r. po Hannie Gronkiewicz-Waltz.