Choć zarówno brytyjski rząd, jak i same sieci supermarketów zapewniają, że nie trzeba kupować towarów pierwszej potrzeby na zapas, bo ich nie zabraknie, to wielu klientów ignoruje te wezwania. Szczególnie deficytowymi towarami stały się makarony, mleko UHT, konserwy, a także produkty higieniczne - antybakteryjne żele i chusteczki do rąk oraz papier toaletowy.

W związku ze zdarzającymi się brakami tego ostatniego, pojawiają się pomysły, czym go można zastąpić. Jednak firmy wodociągowe przestrzegają, by nie wrzucać do toalet niczego poza papierem toaletowym, bo w odróżnieniu od niego ręczniki kuchenne czy wilgotne chusteczki antybakteryjne nie rozpadają się w rurach, a to prowadzi do ich zatykania się.

"Starannie planujemy, w jaki sposób możemy nadal świadczyć podstawowe usługi publiczne i choć zachęcamy wszystkich do przestrzegania zasad higieny w celu ochrony przed Covid-19, to nawilżane chusteczki i ręczniki kuchenne mogą być bardzo szkodliwe dla naszych kanałów ściekowych. Nasi klienci naprawdę mogą nam pomóc, jeśli nie będą ich spłukiwać w toalecie. Zmniejszy to liczbę zatorów i ryzyko powodzi w domach, firmach i środowisku naturalnym w czasie, który dla wielu osób może być trudny" - powiedział Matt Rimmer z Thames Water, którego cytuje we wtorek dziennik "Daily Mail".

Reklama

Thames Water, największy w Wielkiej Brytanii operator sieci wodociągowo-kanalizacyjnych, wydaje średnio 18 milionów funtów rocznie na usuwanie ok. 75 tys. zatorów w rurach powstałych w wyniku spłukiwania w toaletach innych produktów niż papier toaletowy.

"Obserwujemy niedobory papieru toaletowego, ale co niepokojące, również niedobory papierowych ręczników kuchennych i przemysłowych ręczników papierowych używanych np. w garażach i warsztatach oraz innych produktów do wycierania. Jeśli w miejsce papieru toaletowego używane są ręczniki kuchenne, chusteczki higieniczne dla niemowląt lub papiery przemysłowe, nasze systemy kanalizacyjne mogą łatwo zostać zablokowane, co może spowodować chaos i zwiększone zagrożenie dla zdrowia" - powiedział dziennikowi "The Guardian" prof. Richard Wilding, specjalista od zarządzania sieciami wodno-kanalizacyjnymi, wykładający na Cranfield School of Management.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)