Od chwili wyboru Donalda Trumpa na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych wielu zadawało sobie pytanie czy prezydent USA może zacząć porozumieć się z Władimirem Putinem kosztem państw byłego ZSRR (poza państwami bałtyckimi), a być może nawet kosztem Europy Środkowo-Wschodniej. Podejrzenia, a następnie śledztwo ws. wspierania kandydatury D. Trumpa przez Rosję i ew. współpracy samego prezydenta bądź też jego sztabu wyborczego z Moskwą spowodowały jednak, iż obawy te wydawały się przez ostatnie dwa lata nierealne. Śledztwo się jednak zakończyło, a związków Donalda Trumpa w Moskwą nie udowodniono.
Dla Białego Domu - i to niezależnie kto w nim zasiada - Kreml bywa trudnym partnerem, ale od dawna już to Chiny, a nie Rosja jest konkurentem i wyzwaniem dla USA. Rosja z kolei jakkolwiek rzuca nieraz kłody pod nogi Waszyngtonu, to równocześnie tak naprawdę mu nie zagraża.