Unia wzmacnia system immunologiczny przeciwko kremlowskej dezinformacji. Jego najbliższym testem będzie majowe głosowanie do Parlamentu Europejskiego.
Reklama
Rozpowszechnianie fake newsów w internecie monitoruje w Brukseli Europejska Służba Działań Zewnętrznych (ESDZ). Właśnie odnotowuje uaktywnienie się rosyjskich trolli w unijnej kampanii. – Widzimy nowe narracje, w których dominuje przekaz, że Parlament Europejski nic nie może, decyzje w UE są podejmowane niedemokratycznie przez tłuste koty na szczytach, a zwykły obywatel nigdy nie będzie mieć na to wpływu – słyszymy od jednego z urzędników służby.
Ma to zniechęcić wyborców do głosowania, by większy wpływ na wyniki miał bardziej zmobilizowany elektorat eurosceptyczny. Moskwa stawia na partie eurosceptyczne nie przypadkiem – w większości sprzyjają one Kremlowi. Gdyby np. włoska Liga Mattea Salviniego umocniła swój stan posiadania w europarlamencie, Rosja miałaby w Brukseli silnego zwolennika zniesienia sankcji. Prokremlowska propaganda rozpowszechnia również oskarżenia pod adresem Brukseli o szerzenie w UE rusofobii.
Jak działają proklemlowskie trolle, pokazuje nowe badanie ESDZ dotyczące żółtych kamizelek. Ich manipulacje we francuskim internecie prześledziły też służby w Paryżu. Bruksela poszła dalej – sprawdziła na Twitterze dyskusję na temat protestów we Francji – i to w sześciu językach: hiszpańskim, niderlandzkim, niemieckim, polskim, szwedzkim i włoskim. Wykorzystano metodę opracowaną przez Atlantic Council i Oxford Internet Institute. To matryca matematyczna pozwalająca m.in. sprawdzić, czy dyskusja na portalu społecznościowym jest manipulowana i jak wpływ na nią miały konta rozpowszechniające dezinformacje. O protestach żółtych kamizelek mówiono dużo we wszystkich badanych językach, dlatego wątki tworzone przez media mieszały się z przekazami wygenerowanymi przez konta rozpowszechniające fake newsy.
We wszystkich tych językach – poza polskim – konta generujące nieprawdziwe informacje znajdowały się w pierwszej 20. najbardziej popularnych domen. Co więcej, w języku hiszpańskim i niemieckim na Twitterze najczęściej udostępnianymi linkami w debacie o żółtych kamizelkach były materiały kremlowskiej telewizji RT. To pokazuje, że nie tylko przekaz we Francji był manipulowany, co wykazały już francuskie służby, ale również w innych krajach debata nie była wolna od dezinformacji.
Jak Unia chce sobie z tym radzić? Głównie poprzez budowanie świadomości. – Im więcej przypadków dezinformacji obnażymy, tym więcej będziemy wiedzieć na temat tego zjawiska. A im więcej będziemy wiedzieli, tym łatwiej będzie nam się bronić – podkreśla nasze źródło w ESDZ. Chodzi o to, by sami obywatele mieli narzędzia do oceny, czy padają ofiarą manipulacji. W UE przełomowe dla tej kwestii są ostatnie miesiące. KE pracowała nad wytycznymi od dawna, ale dopiero pod koniec zeszłego roku liderzy krajów członkowskich w Radzie Europejskiej dali zielone światło do walki z fake newsami. Po raz pierwszy dezinformację nazwano „poważnym i strategicznym wyzwaniem” dla demokracji.
Bruksela współpracuje również z krajami członkowskimi. Pod względem cyberbezpieczeństwa bardzo aktywne są ostatnio państwa nordyckie i bałtyckie. Dania, Estonia, Finlandia, Litwa i Szwecja w opublikowanych niedawno raportach ostrzegły przed prokremlowską ingerencją w wybory do europarlamentu. Służby litewskie w ocenie narodowego ryzyka zwracają uwagę, że Moskwa posiłkuje się narzędziami cybernetycznymi w realizacji strategicznych celów politycznych. Ostrzegają przed ingerencją w wybory europejskie oraz parlamentarne, które odbędą się u naszych sąsiadów w przyszłym roku.
Szwedzi z kolei odnotowują, że Rosja znacząco poprawiła możliwości wpływania na państwa trzecie bez prowokowania konfliktów militarnych. Do podobnych wniosków doszły służby fińskie, które zwracają uwagę również na problem cyberszpiegostwa. „To sposób opłacalny i prawie pozbawiony ryzyka dla wywiadu, by uzyskiwać informacje dotyczące rządu kraju docelowego i kapitału intelektualnego przedsiębiorstw” – czytamy. Tego typu usługi są outsourcowane, więc ich wykrycie jest dużym wyzwaniem.
Finlandia zwraca uwagę nie tylko na Rosję, lecz także na Chiny. Odnotowuje duże zainteresowanie ze strony obu krajów i nieproporcjonalny do rozmiarów fińskiego państwa wywiadowczy personel placówek dyplomatycznych. Według fińskich służb tematami, które najbardziej interesowały wywiady obcych państw w zeszłym roku, były członkostwo w NATO (Helsinki zastanawiają się nad akcesją), wytyczne dotyczące polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, pozycja Finów, jeśli chodzi o sankcje UE, oraz sytuacja bezpieczeństwa w regionie Bałtyku.