Jak informowało RMF FM w ubiegłym tygodniu, Nowa Lewica ma złożyć projekt ustawy wprowadzającej podatek katastralny. „Według projektu Lewicy takim podatkiem byliby objęci właściciele minimum trzech nieruchomości. Ile dokładnie będzie wynosił ten podatek – tego politycy Lewicy nie zdradzają” – informowała rozgłośnia.
Według ustaleń DGP, plany ugrupowania Włodzimierza Czarzastego są jednak szersze. Wkrótce partia przedstawić ma propozycje zmian w podatku od nieruchomości. Dziś kwota podatku liczona jest nie od wartości, ale od powierzchni danej nieruchomości. Przygotowywany projekt ma to zmienić.
– Taki system funkcjonuje w najlepszych krajach europejskich. Chcemy budować samodzielność dochodową gminy. To na tym najniższym szczeblu miałyby być również kształtowane stawki – mówi nam jeden z polityków Nowej Lewicy.
Według naszych ustaleń faktycznie posiadacze co najmniej trzech mieszkań mogą się liczyć z większymi opłatami. – Warto jednak doprecyzować: nie będzie to żaden dodatkowy podatek, tylko reforma już istniejącej daniny. Krótko mówiąc: nowy sposób wyliczenia tego podatku. Podwójne opodatkowanie tej samej rzeczy byłoby obarczone wadą konstytucyjną – dodaje rozmówca DGP.
– Naszym głównym zamysłem jest stworzenie projektu, który będzie mieć szanse uchwalenia. Obciążenie właścicieli większej liczby mieszkań to jedna setna tego, co chcemy zaproponować. W tym sensie to zupełnie inny projekt niż propozycja partii Razem, która opiera się na pomyśle dodatkowego podatku. Taka propozycja de facto nie da się wprowadzić – wskazuje inny polityk Nowej Lewicy.
Dokument ma być projektem poselskim. Jak słyszymy, koncepcja jest już gotowa, obecnie trwa konstruowanie przepisów. – Nie wiemy, czy projekt ustawy uda się przedstawić jeszcze w grudniu. Być może będzie to dopiero połowa stycznia – słyszymy w partii.
Pomysł – choć jeszcze niezaprezentowany – już dziś wywołuje spore emocje w Koalicji 15 października. – Nie rozmawialiśmy o żadnych zmianach dotyczących podatku od nieruchomości i na ten moment raczej nie ma do tego przestrzeni. Dużo mówi się o pomysłach opodatkowania kolejnych mieszkań, ale pytanie brzmi: którego – drugiego, trzeciego, czwartego? I dlaczego? To są tematy wrzucane do debaty publicznej, które wymagają naprawdę poważnej dyskusji – mówi DGP Krystyna Sibińska, wiceszefowa sejmowej komisji infrastruktury z Koalicji Obywatelskiej. Jak dodaje, dziś należy raczej „doposażyć samorządy oraz wspierać budowę mieszkań w ramach TBS-ów”.
Podobnie na sprawę patrzy Mirosław Suchoń, przewodniczący komisji infrastruktury z Polski 2050. Podkreśla, że propozycja Nowej Lewicy „nie jest objęta umową koalicyjną”. – Najpierw musi zostać złożony projekt ustawy w Sejmie, dopiero wtedy będziemy mogli się do niego jednoznacznie odnieść – wskazuje w rozmowie z DGP.
O „krytycznym stosunku” do zmian w tej kwestii mówił na antenie RMF FM Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Rzecznik rządu Adam Szłapka – pytany o podatek katastralny w TVN24 – komentował zaś, że „to nie jest dobry moment” na jego wprowadzenie.
Ambiwalentny stosunek do sprawy ma natomiast Kacper Płażyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem naliczanie podatku na podstawie wartości nie jest „słusznym kierunkiem”. – Z kolei sama idea ograniczenia liczby mieszkań kupowanych inwestycyjnie nie jest zła, ale problem pojawi się wtedy, gdy prawo uderzy w zwykłych ludzi, a duzi gracze i sprytne kancelarie podatkowe znajdą sposoby, by je omijać. Jeśli da się stworzyć przepisy, które realnie zniechęcą do gromadzenia kolejnych mieszkań i skłonią do inwestowania w inne instrumenty finansowe, to jestem „za”. Wszystko zależy jednak od szczegółów proponowanych regulacji – tłumaczy Płażyński. ©℗