Każdy jest równy wobec prawa, również sędziowie Sądu Najwyższego muszą respektować polskie prawo - powiedział w środę marszałek Senatu Stanisław Karczewski pytany o wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy o sędziach, którzy po październikowym postanowieniu TSUE powrócili do SN.

We wtorek podczas corocznego publicznego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego prezydent krytycznie odniósł się do zachowania grupy sędziów, którzy - po wydaniu przez Trybunał Sprawiedliwości październikowego postanowienia o środkach tymczasowych - powrócili do Sądu Najwyższego i, uznając, że stali się na powrót sędziami czynnymi, podjęli funkcje, które wcześniej pełnili jako czynni sędziowie oraz zaczęli wydawać wewnętrzne akty prawne i zarządzenia.

Odpowiadając na pytania na środowym briefingu w Senacie, Karczewski powiedział, że podpisuje się pod słowami prezydenta. "Byłem wczoraj na zgromadzeniu sędziów Trybunału Konstytucyjnego i pan prezydent wyraźnie powiedział to, o czym zawsze mówimy, że wszyscy są równi wobec prawa" - powiedział marszałek Senatu.

Reklama

Dodał, że w Polsce prawo obowiązuje wszystkich także sędziów. "Nie postanowienie, tylko prawo i to prawo było inne i ich (sędziów) zachowanie inne. Tak ma być, że każdy w Polsce jest równy wobec prawa i również sędziowie Sądu Najwyższego muszą respektować prawo polskie. Tego respektowania nie było i pan prezydent wyraźnie o tym powiedział" - stwierdził Karczewski.

19 października TSUE, przychylając się do wniosku KE, wydał wstępne postanowienie o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych, w tym: zawieszenia stosowania przepisów ustawy o SN dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia; przywrócenia do orzekania sędziów, którzy w świetle nowych przepisów już zostali przeniesieni w stan spoczynku; powstrzymania się od wszelkich działań zmierzających do powołania sędziów SN na stanowiska, których dotyczą kwestionowane przepisy, i wyznaczenia nowego I prezesa SN.

Reklama

W poniedziałek Trybunał Sprawiedliwości UE podtrzymał w ostatecznym orzeczeniu w sprawie środków tymczasowych rozstrzygnięcie z października o zawieszeniu niektórych przepisów ustawy o SN.

Po październikowym postanowieniu TSUE, I prezes SN Małgorzata Gersdorf wezwała sędziów SN objętych zakresem zastosowania środków tymczasowych orzeczonych przez TSUE do stawienia się w SN w celu podjęcia służby sędziowskiej.

Przemawiając w TK prezydent nawiązując do sędziów, którzy po październikowym orzeczeniu TSUE wrócili do SN, mówił m.in., że "chyba nikt, kto zna polski system prawny, w szczególności system konstytucyjny i zna obowiązujące zasady, nie ma wątpliwości, że takie działanie sędziego, po pierwsze, stanowi absolutne i jednoznaczne złamanie art. 178 ust. 1 i 3 konstytucji, po drugie, narusza uprawnienia sędziego, który został odsunięty od orzekania, wynikające z art. 178 ust. 2 konstytucji, jak również (...), jeżeli spojrzymy na to szerzej, z całą pewnością drastycznie złamany jest tutaj art. 7 konstytucji, mówiący o tym, że wszystkie władze państwowe w Rzeczypospolitej Polskiej, w tym sądy i trybunały, działają na podstawie i w granicach prawa".

Prezydent mówił też, że jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której "znaczące postacie polskiego wymiaru sprawiedliwości (...) w sposób otwarty naruszają obowiązujące przepisy prawne, naruszają przepisy konstytucyjne, lekceważą przepisy ustawowo obowiązujące, to mamy do czynienia z anarchią wywoływaną przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości". "Mamy sytuację, w której pewna grupa elity sędziowskiej uważa się za bezkarną i za taką, której polskie prawo nie obowiązuje, tylko dlatego, że im się nie podoba" - stwierdził prezydent.