Prezydent Lech Kaczyński zaprzeczył we wtorek doniesieniom medialnym, że podczas grudniowej rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem "snuli plany" szerokiej koalicji PO-PiS.

Według wtorkowego "Dziennika", gdy Donald Tusk i Lech Kaczyński wracali z grudniowego szczytu UE, premier zaproponował współpracę PO z PiS.

Na wtorkowej konferencji prasowej w Dębicy, prezydent powiedział, że jego rozmowa z Tuskiem na pokładzie samolotu w drodze powrotnej z Brukseli do kraju była przyjazna i w utrzymana w żartobliwym tonie, ale nie odbywała się w "cztery oczy", bowiem uczestniczyła w niej prezydencka minister Małgorzata Bochenek.

"Na pewno nie snuliśmy tam planów szerokiej koalicji" - podkreślił L. Kaczyński.

Natomiast - jak dodał - sprawa tego, co jest dobre dla Polski, jest sprawą woli politycznej największych sił politycznych w Polsce. "Trzeba pytać o to przedstawicieli tych sił" - zaznaczył prezydent.

W poniedziałek L. Kaczyński w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" ocenił, że aby przeciwdziałać kryzysowi gospodarczemu powinno dojść do szerokiego paktu politycznego. We wtorek zaś prezydent oświadczył, że strona rządowa zareagowała na to jednak nerwowo.

"Otóż nie ma na świecie takiej opozycji, która będzie opozycją wspierającą rząd w zamian za to, żeby być dalej opozycją"

Pytany, czy opozycji będzie na rękę pomagać rządowi w walce z kryzysem, czy stać z boku i oceniać odparł żartobliwie, że o to należy pytać prezesa PiS. "Wiem, że jestem do niego bardzo podobny i że jesteśmy nawet blisko spokrewnieni, ale to nie ja" - mówił Lech Kaczyński.

"Otóż nie ma na świecie takiej opozycji, która będzie opozycją wspierającą rząd w zamian za to, żeby być dalej opozycją. Tego rodzaju rozwiązania to stawianie żądań, które stoją poza logiką systemu demokratycznego i tyle w tej chwili mogę powiedzieć" - dodał prezydent.

Z kolei Tusk powiedział we wtorek, że jeszcze w grudniu zwrócił się do prezydenta, aby ten "wpłynął na PiS" jeśli chodzi o porozumiewanie się w najważniejszych dla kraju sprawach. "Kiedy wracaliśmy z Brukseli (...) powiedziałem prezydentowi, że liczę na jego aktywność, jeżeli chodzi o porozumiewanie się w najważniejszych sprawach, i że wpłynie na Prawo i Sprawiedliwość" - powiedział Tusk na konferencji prasowej.

"Mam wrażenie - niewykluczone - dzisiaj przeczytałem ze zdziwieniem w gazecie, ale może tak rzeczywiście jest - że cały ten miłosny kongres (PiS - PAP) w Krakowie i przemiana w motyla prezesa PiS, może jest spowodowana właśnie tą moją akcją" - dodał szef rządu.