"Przecież myśmy nie atakowali Platformy, nie był to zjazd zaczepno-wojenny, tylko programowy, gdzie padały nawet słowa o pokoju, o wyciągnięciu ręki. Reakcje na to, co robimy, wskazują na jakiś obłęd u ludzi PO. To już jest jakaś reakcja zbliżona do obłędu" - powiedział w niedzielę Lipiński PAP i IAR.
Lipiński dodał, że deklaracje dotyczące pokojowego uprawiania polityki nie padły w ciągu ostatnich kilku lat, bo - jak mówił - natężenie sporu politycznego było bardzo duże, ale winę za to ponosili nie tylko politycy PiS.
"Myśmy się wpisywali w ten spór, ale nie byliśmy jego głównymi autorami. Dzisiaj mówimy +basta+, kończmy z tym i to jest propozycja do sił politycznych, czekamy na reakcję PO" - oświadczył Lipiński.
"Nikogo nie atakujemy staramy się mówić merytorycznie, wielowątkowo. (...) Jestem zaszokowany, że premier Donald Tusk dopuszcza do tego, że tacy ludzie jak Janusz Palikot, Kazimierz Kutz, czy Władysław Bartoszewski komentują to, co się dzieje na kongresie, w taki sposób" - podkreślił polityk PiS.
"U nas takie rzeczy byłyby jednak niemożliwe, na takim poziomie agresji, niezrozumiałego sporu" - dodał.
"Wielokrotnie przytaczałem już porównanie, które i tym razem pasuje jak ulał: kiedy ktoś mnie po pijaku obrzyga w autobusie, to nie jest obraza"
"Jestem zaszokowany wysyłaniem takich ludzi do mediów, oni niszczą debatę publiczną i bardzo szkodzą PO moim zdaniem. No ale to sprawa PO, jeśli chce iść na dno z takimi ludźmi, niech idzie" - zaznaczył poseł.
Władysław Bartoszewski skomentował dla dziennika.pl słowa Jarosława Kaczyńskiego z jego sobotniego wystąpienia podczas kongresu. Prezes PiS przeprosił przedstawicieli polskiej inteligencji, którzy w przeszłości mogli poczuć się urażeni "niefortunnymi" słowami niektórych polityków jego partii.
Bartoszewski powiedział, że nie oczekuje od prezesa PiS żadnych przeprosin, ponieważ nie uważa, żeby był on w stanie go czymkolwiek obrazić.
"Wielokrotnie przytaczałem już porównanie, które i tym razem pasuje jak ulał: kiedy ktoś mnie po pijaku obrzyga w autobusie, to nie jest obraza. To jest obrzydliwość. Nie każdy może mnie obrazić. Prezes PiS nie ma życiorysu, który by mu na to pozwolił. Jestem ponad to" - podkreślił Bartoszewski.
"Raz zdobytej władzy obiecujemy nie oddać nigdy! Tyle możemy obiecać! Bo liczą się słowa, nie czyny!"
"Nigdy zresztą nie czułem się wykształciuchem: nie mam doktoratu, nie jestem prezydenckim profesorem. Profesorem zrobili mnie Niemcy i tam mam prawo używać tego tytułu. Nie czułem się też łże-elitą. Łże-elitą to są niektórzy partyjni działacze. Ja się uważam za przynależnego do elity - tej, której niedobitki przetrwały II wojnę światową. To była elita dlatego, że w pierwszym szeregu walczyła o ten kraj. I tego tytułu nikt nie może mi odebrać" - dodał Bartoszewski.
Z kolei Janusz Palikot w niedzielę, na godzinę przed wystąpieniem J. Kaczyńskiego podczas kongresu, na swoim blogu zamieścił rzekome "przemówienie" prezesa PiS, w którym w satyryczny sposób podsumowuje rządy tego ugrupowania.
"Przecież w czasie naszej niechlubnie przerwanej kadencji Polska znalazła się na trzecim miejscu w świecie pod względem produkcji betonu komórkowego (oklaski), na siódmym miejscu pod względem wydobycia piasku rzecznego (oklaski), na jedenastym miejscu pod względem produkcji oleju rzepakowego (oklaski) i na dwudziestym trzecim miejscu w klasyfikacji drużyn piłkarskich FIFA. O tym nasi przeciwnicy nie mówią! Takie sukcesy przez gardło im nie przejdą! A nam muszą!" - czytamy m.in.
- czytamy w "wystąpieniu" J. Kaczyńskiego zamieszczonym na blogu polityka PO.