W ubiegłym roku w Chinach urodziło się zaledwie 7,92 mln dzieci, co oznacza spadek liczby urodzeń o 17 proc. w porównaniu z 2024 r. i obniżenie współczynnika do 5,63 urodzeń na 1000 mieszkańców, najniższego od powstania Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r. Tak wynika z danych chińskiego biura statystycznego opublikowanych na początku tygodnia. Oznacza to, że na każdą kobietę w wieku reprodukcyjnym przypada jedynie 1,02 dziecka.
Kosztowne dzieci
Przy współczynniku zgonów na poziomie 8,04 na 1000 osób populacja kraju, który jeszcze niedawno był najludniejszym na świecie, spadła do ok. 1,4 mld, kurcząc się w ciągu roku o blisko 3 mln. Z roku na rok Chiny oddalają się od Indii, które na pierwszym miejscu podium stanęły w 2023 r. i obecnie liczą ok. 1,46 mld mieszkańców. Dane te są rozczarowaniem dla władz w Pekinie, które od lat próbują przeciwdziałać niekorzystnym trendom demograficznym, pogłębiającym problemy i tak już kulejącej gospodarki. W 2016 r. Chiny wycofały się z polityki jednego dziecka, podnosząc limit do dwójki. Zmiana przyniosła jednak ograniczone efekty, dlatego w 2021 r. zezwolono na posiadanie trójki dzieci, a kilka miesięcy później całkowicie zrezygnowano z regulowania tej kwestii.
Jedną z przyczyn niskiej dzietności jest trudny do udźwignięcia koszt odchowania potomstwa. Według YuWa, chińskiego think tanku zajmującego się demografią, ChRL jest najdroższym miejscem na świecie do wychowywania dziecka w relacji do średniego dochodu na osobę (drożej jest jedynie w Korei Południowej). Utrzymanie dziecka do 18. roku życia kosztuje średnio ponad 538 tys. juanów (280 tys. zł), co odpowiada 6 proc. PKB per capita. W dużych miastach, jak Pekin czy Szanghaj, koszty te są nawet o połowę wyższe ze względu na szybujące ceny nieruchomości i niezwykle konkurencyjny system edukacyjny. Być może jednak jeszcze większym problemem jest wzrost liczby singli. Problem ten jest wzmacniany przez zaburzone proporcje między kobietami i mężczyznami (na każde 100 kobiet w wieku 15–29 przypada 115 mężczyzn), co sprawia, że młodym Chińczykom trudno znaleźć partnerkę.
Chiny: mali cesarze pod presją sukcesu
W ostatnich latach Chiny próbują zachęcać rodziców różnymi instrumentami, od tych bardziej klasycznych (i znacznie mniej hojnych niż polskie 800+), jak 3,6 tys. juanów (1,9 tys. zł) rocznie dla rodziców dziecka do trzeciego roku życia, po te bardziej kontrowersyjne, jakim było nałożenie 13-proc. podatku na środki antykoncepcyjne. Problem z demografią nie jest oczywiście wyjątkowy dla Chin. Z podobnymi wyzwaniami mierzą się też inne kraje Azji Wschodniej, jak Korea Południowa, Singapur czy Tajwan, gdzie współczynnik dzietności także oscyluje wokół 1. Problemy mają też państwa europejskie, które wielkimi krokami zbliżają się do tej niebezpiecznej granicy, co znamy z Polski, gdzie współczynnik ten w 2024 r. wyniósł 1,1.
W Chinach kryzys demograficzny jest jednak dodatkowo potęgowany przez dziedzictwo polityki jednego dziecka, prowadzonej w Państwie Środka przez blisko cztery dekady. Choć od jej zakończenia minęło już 10 lat, konsekwencje tej polityki zakorzeniły się głęboko w społeczeństwie, zmieniając model życia rodzinnego i wzmacniając pozycję kobiet na rynku pracy. Efektem ubocznym było jednak pojawienie się zjawiska tzw. małych cesarzy, pokolenia jedynaków, w które rodzice i dziadkowie inwestowali większość zasobów emocjonalnych i finansowych. Cała generacja wychowana pod presją sukcesu często nie ma doświadczenia życia w większej rodzinie i nie odczuwa potrzeby jej zakładania.
Starzejące się społeczeństwo to nie tylko problem, ale i szansa
Eksperci ONZ prognozują, że populacja Chin będzie nadal się kurczyć, a do 2100 r. może zmniejszyć się o ponad połowę. Szczególne obawy budzi szybkie starzenie się społeczeństwa; według szacunków nawet połowa mieszkańców kraju może mieć wówczas ponad 60 lat. Proces ten już dziś wywiera presję na gospodarkę, pozbawiając jej ważnego segmentu konsumentów. Dalsze kurczenie się siły roboczej utrudni wzrost produktywności, co rząd próbuje mitygować, stawiając na automatyzację i nowe technologie.
Pekin próbuje też kształtować pozytywny przekaz o szansach na rozwój „silver economy”, srebrnej gospodarki, w której osoby starsze generują coraz większą część PKB. W 2024 r. Pekin podniósł rozwój tego sektora do rangi strategii narodowej. Szacuje się, że wartość chińskiej „silver economy” wynosi obecnie 7 bln juanów (3,6 bln zł). Według danych cytowanych przez państwową agencję Xinhua, do 2035 r. może ona wzrosnąć do 30 bln juanów (15,5 bln zł), czyli ok. 10 proc. PKB Chin.