Rzadko w przetargach ogłaszanych przez publicznych zamawiających mamy tak wielki rozrzut cenowy. W postępowaniu na głównego inżyniera kontraktu, który ma nadzorować realizację lotniska w Baranowie, najtańsza oferta, którą zgłosiło konsorcjum z firmą Hill International na czele, wynosi 1 mld 585 mln zł. Najdroższa, zgłoszona przez konsorcjum z firmą MGGP, jest zaś warta 3 mld 483 mln zł, czyli ponad dwa razy więcej.
Oprócz tego zgłoszono jeszcze trzy propozycje. Dwie są nieco droższe od najtańszej. Ich wartość to: 1 mld 762 mln zł (konsorcjum z firmą Dar AlHandasah Poland) i 2 mld 126 mln zł (konsorcjum z firmą Ch2M Hill Polska). Trzecia jest zbliżona do najdroższej i opiewa na 3 mld 246 mln zł (konsorcjum z firmą Artelia na czele). Kosztorys zamawiającego wynosi zaś 2 mld 933 mln zł.
Inżynier kontraktu w ramach nadzoru zajmuje się m.in. odbiorami poszczególnych etapów robót, dba o ich zgodność z harmonogramem. Ma także rozsądzać spory między wykonawcą i inwestorem. W tym przypadku spółka CPK będzie jednak oczekiwać od wybranej firmy znacznie więcej. Chce m.in., by zajmowała się ona integrowaniem wielu kontraktów projektowych i budowlanych w jeden proces, doradztwem, wsparciem zarządzania budową i harmonogramowaniem.
Zlecenie dotyczące lotniska CPK największe w historii
Branża przyznaje, że to największy przetarg na nadzór, jaki miał kiedykolwiek miejsce w Polsce. Nic dziwnego, że powoduje emocje i kontrowersje. Przed spółką CPK stoi teraz trudna decyzja. Chodzi o wybranie partnera, który będzie umiejętnie zarządzał inwestycją i wszelkimi ryzykami.
Związek Ogólnopolski Projektantów i Inżynierów (ZOPI) przestrzega przed tym, by nie wybierać zbyt tanich ofert, bo to się może odbić na jakości nadzoru. Prezes ZOPI Anna Oleksiewicz zwraca uwagę, że oferty konsorcjów tworzonych przez firmy ze 100 proc. polskiego kapitału (MGGP oraz Transprojekt Gdański i B-Act, które startują z francuską Artelią) są najbliżej budżetu zamawiającego, choć jednocześnie są najdroższe.
- Jest to rezultat świadomej oceny ryzyk wynikających z polskich realiów prawnych, proceduralnych i organizacyjnych, znajomości polskiego „podwórka” i w konsekwencji kalkulacji ceny w sposób odpowiedzialny i gwarantujący realizację usługi na oczekiwanym przez zamawiającego poziomie jakości. Ta wiedza przekłada się na wyceny – twierdzi rozmówczyni DGP. Przypomina, że w ostatnich miesiącach o potrzebie udziału rodzimych firm przy realizacji nowego lotniska w Baranowie mówił m.in. premier Donald Tusk.
Przy wyborze firmy nie można się kierować wyłączenie ceną
Branża projektowa już od dłuższego czasu narzekała, że państwowi inwestorzy przy wyborze inżyniera kontraktu stosują głównie kryterium ceny, co skutkuje niską jakością prac. Na zeszłorocznym Kongresie Projektantów i Inżynierów podkreślano, że na tym rynku ma miejsce prawdziwa wojna cenowa. W efekcie nierzadko przyjmowane są nierealistyczne oferty, które często bazują na najniższym dopuszczalnym przez prawo wynagrodzeniu.
W DGP opisywaliśmy m.in. przypadek, w którym inżynier kontraktu zwlekał miesiącami z rozliczeniem prac na południowej obwodnicy Warszawy, co omal nie doprowadziło do upadłości jednego z podwykonawców. Informacje o przeciąganiu odbiorów są częste w przypadku inwestycji drogowych i kolejowych.
Słaby nadzór nad inwestycjami
Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, potwierdza, że instytucja nadzoru dużych inwestycji infrastrukturalnych bywa słaba. - Wszystko przez to, że wybór inżyniera kontraktu opiera się najczęściej na kryterium najniższej ceny. Skutkuje to tworzeniem zespołów o niskim potencjale kadrowym, z dużą rotacją pracowników, ograniczonym mandatem decyzyjnym i niewielką sprawczością. W efekcie nadzór pełni raczej funkcję administracyjną, skupiając się na obiegu dokumentów, niż rolę rzeczywistego menedżera ryzyk inwestycyjnych – zaznacza.
Przyznaje, że sytuację dodatkowo komplikuje presja ze strony państwowych inwestorów, którzy oczekują od inżyniera kontraktu skrupulatnego przestrzegania harmonogramów i budżetów projektów. - Taka postawa podważa bezstronność nadzoru i prowadzi do ciągłych konfliktów z wykonawcami, które nie są rozwiązywane na bieżąco. Przeciwnie: narastają w atmosferze formalizmu i eskalują na etapie odbiorów, płatności czy waloryzacji wynagrodzenia. W polskich realiach system funkcjonuje w sposób, który niestety premiuje spór między interesariuszami, niż współpracę – przyznaje nasz rozmówca.
CPK zaznacza, że będzie sprawdzać, czy ceny ofert nie są rażąco niskie, co będzie je dyskwalifikować. Agnieszka Stefańska, rzeczniczka spółki, mówi, że wybór oferty nastąpi według jasnych kryteriów opisanych i dostępnych w specyfikacji warunków zamówienia. Zapewnia, że przy ocenianiu zgłoszeń kluczowa jest nie tylko cena, za którą można zdobyć połowę punktów. Resztę punktacji można uzyskać m.in. za odpowiednio wysokie doświadczenie personelu.
Spółka CPK zakłada, że pierwsze większe roboty związane z lotniskiem - wbijanie pali pod terminal, zaczną się latem tego roku. Cała inwestycja warta ok. 45 mld zł ma finiszować w 2032 r.