Działania premier Beaty Szydło nie skupiają się na codziennym dobrostanie polskich kobiet oraz ich zdrowiu - zarzuciły w liście skierowanym do szefowej rządu działaczki Protestu Kobiet. Według nich celem rządu jest ubezwłasnowolnienie i upodlenie kobiet.

"Chcemy przekazać naczelnej kobiecie naszego kraju, życzenia z okazji święta kobiet, (...) przy okazji zadając jej szereg pytań, na które - liczymy, że jednak dostaniemy odpowiedź" - powiedziała na briefingu przed KPRM Ewa Borguńska z grupy Protest Kobiet. "Zdajemy sobie sprawę, że ona nie będzie łatwa i dajemy pani premier ustawowy termin" - dodała.

Borguńska odczytała list skierowany do premier Szydło, w którym zarzucono jej, że jej działania nie skupiają się na codziennym dobrostanie polskich kobiet oraz ich zdrowiu. "Działania Pani rządu silnie wskazują na to, że jego celem jest realizowane poprzez małe, często pozaustawowe kroki, ubezwłasnowolnienie i upodlenie kobiet" - czytamy.

W tym kontekście kobiety pytają, czemu ma służyć projekt wycofania obowiązku procedur okołoporodowych ze szpitali, czemu ma służyć rezygnacja państwa z systemowego finansowania przesiewowych badań profilaktycznych, mających na celu wczesne wykrywanie raka szyjki macicy i piersi.

Reklama

Chcą też m.in. wiedzieć, czemu ma służyć ograniczenie dostępności antykoncepcyjnych pigułek "dzień po". Pytają o brak finansowania profesjonalnych organizacji, od lat wspierających lub udzielających pomocy ofiarom przemocy oraz jaki ma cel wykluczenie z programu 500 plus samotnych matek z jednym dzieckiem. Dopytują, jakie rząd zamierza podjąć kroki, aby przepisy obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. nie były bezkarnie łamane przez lekarzy w całym kraju.

Reklama

"Jaka logika przyświeca wycofaniu się państwa polskiego ze wspierania przyrostu naturalnego przy wykorzystaniu procedur in vitro?" - pytają kobiety Beatę Szydło. Dopytują także o zagwarantowanie osobom samotnie wychowującym dzieci zasądzonych alimentów, oraz o rozwiązania w kwestii zabezpieczenia emerytalnego kobiet, ale także mężczyzn, którzy są zmuszeni do ograniczenia pracy zawodowej.

"W kampanii wyborczej mówiła Pani, że Polska jest w ruinie. Obawiamy się, że rządy Pani ministrów zostawią po sobie pustynię" - oceniono w liście.

"Wzywamy do podjęcia rzeczowej debaty społecznej i politycznej na temat sytuacji kobiet w Polsce, która prowadzić będzie do wprowadzenia rozwiązań systemowych, mających na celu poprawę tej sytuacji" - zaapelowały działaczki Protestu Kobiet.

Życzyły też premier Szydło, aby na koniec swojej kadencji "mogła spojrzeć nam prosto w oczy i bez żadnych wyrzutów sumienia powiedzieć: +zrobiłam wszystko, co było możliwe dla kobiet, same widziałyście+". "A my wtedy powiemy, że rzeczywiście, była Pani premierem wszystkich Polek i Polaków" - podkreślono.

Poza listem kobiety przekazały upominki dla premier Szydło, wśród których - jak powiedziała Borguńska - znalazły się okaleczone lalki i inne maskotki symbolizujące dzieci, do których rodzenia - jak uważają przedstawicielki Protestu Kobiet - większość parlamentarna usiłuje nakłonić kobiety. W liście podkreślono, że to również metaforyczne "dowody" na to, że prawo antyprzemocowe w Polsce nie działa.

Następnie kobiety przemaszerowały pod Sejm, gdzie odbył się performance "Kwiaty polskie" - zebrane rzucały goździkami w Sejm.

W środę z okazji Dnia Kobiet odbywa się Strajk Kobiet - organizowane są demonstracje, marsze, pikiety, happeningi. Protest Kobiet organizuje m.in. akcję "Blondynki wywołują polityków" - manifestację przed warszawską Rotundą, podczas której zamierza wywoływać polityków do odpowiedzi i jasnych deklaracji ws. działań dotyczących powstrzymania przemocy wobec kobiet. Następnie jej uczestnicy przejdą na Pl. Konstytucji, gdzie odbyć ma się finałowa manifestacja Strajku Kobiet.