Wilkowicz: Nie jest sztuką pytać, ale robić to z sensem

W najbliższym czasie może nas czekać prawdziwa fala referendów. Na razie mamy perspektywę jednego ogólnopolskiego – dotyczącego zmian w szkolnictwie zaproponowanych przez minister Annę Zalewską – i jednego regionalnego – dotyczącego realizacji pomysłu Prawa i Sprawiedliwości na „wielką Warszawę”.

W obu przypadkach plebiscytu domagają się przeciwnicy proponowanych rozwiązań. Jeśli głosowania w ogóle dojdą do skutku (nie przesądzając wyników ani tego, czy okażą się ważne), niekoniecznie przyczynią się do popularyzacji idei referendum.

Powodem są pytania, na jakie mają odpowiadać głosujący. „Czy jest pan/pani przeciwko reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 201 7 r oku?” – odpowiedzi na takie pytania chciałoby kilkanaście organizacji wchodzących w skład komitetu referendalnego. Główny patronat nad inicjatywą sprawuje Związek Nauczycielstwa Polskiego. Belferskie podejście niestety widać. Konstrukcja pytania jest żywcem wyjęta z testów, w których uczniowie muszą się wykazać nie tylko wiedzą, ale przede wszystkim umiejętnością logicznego myślenia. Teraz sprawdzian będą mieć wyborcy. Ci, którzy są za „reformą”, będą musieli odpowiedzieć „nie”, a ci, którzy są przeciwko – „tak”. Obywatele po gimnazjum, którzy mają za sobą długie lata rozwiązywania testów, nie powinni mieć większych problemów, ale inni?

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png