Pracodawcy nie godzą się na przyznanie działaczom niepracownikom uprawnień przysługujących związkowcom zatrudnionym na umowie o pracę. Rozważają złożenie skargi w tej sprawie do Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP). Z kolei związki popierają większość rządowych propozycji i proponują dodatkowo wzmocnienie ochrony przed zwolnieniem – firma miałaby zatrudniać związkowca aż do momentu potwierdzenia przez sąd, że prawidłowo zakończyła jego zatrudnienie.
To główna oś sporu pomiędzy pracodawcami i reprezentacją zatrudnionych w sprawie rządowego projektu nowelizacji ustawy związkowej. Jego celem jest wykonanie ubiegłorocznego wyroku Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K 1/13), który uznał, że prawo do zrzeszania się w związki przysługuje nie tylko pracownikom, ale także osobom wykonującym pracę na innych podstawach (np. zleceniobiorcom i samozatrudnionym). Na wczorajszym posiedzeniu zespołu ds. prawa pracy Rady Dialogu Społecznego (RDS) nie udało się wypracować wspólnego stanowiska partnerów społecznych w sprawie tych propozycji. To w praktyce oznacza, że to rząd będzie musiał podjąć decyzję co do ostatecznej wersji zmian.
– Sądziłem, że pracodawcy i związki porozumieją się w szerszym zakresie. Przeanalizujemy zgłoszone uwagi i będziemy starali się pogodzić interesy obu stron, na ile jest to oczywiście możliwe – podkreślił Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.
Wypracowanie projektu, który zadowalałby wszystkich, wydaje się jednak niemożliwe. Świadczą o tym stanowiska partnerów społecznych. Na wczorajszym posiedzeniu wspólną opinię przedstawiły organizacje pracodawców (Pracodawcy RP, Konfederacja Lewiatan, Business Centre Club, Związek Rzemiosła Polskiego). Podkreślono w niej, że zmodyfikowana wersja projektu nie uwzględnia zastrzeżeń przedstawicieli firm dotyczących m.in. zbyt szerokich uprawnień dla związkowców niepracowników. Ci ostatni mają uzyskać m.in. ochronę przed zwolnieniem (rekompensatę za zwolnienie w wysokości sześciu pensji) oraz prawo do płatnych oddelegowań do wykonywania działalności związkowej (tzw. etaty związkowe). Pracodawcy przypominali, że wyrok TK nie przesądził o konieczności takiego zrównania uprawnień pracowników i innych zatrudnionych. Nie potwierdziła tego także misja MOP prowadzona w Polsce w 2014 r. (przedstawiciele MOP stwierdzili, że niezbędnym wymogiem jest wprowadzenie ochrony antydyskryminacyjnej dla działaczy niepracowników oraz zapewnienie zatrudnionym na innych podstawach prawa do rokowań porozumień zbiorowych). Tak szerokich uprawnień nie przewiduje też prawo międzynarodowe, w tym konwencja MOP nr 135 dotycząca ochrony przedstawicieli pracowników w przedsiębiorstwach i przyznania im ułatwień.
– Dlatego poważnie rozważamy złożenie skargi do Międzynarodowej Organizacji Pracy w sprawie wdrażania tego typu zmian – wskazała dr hab. Monika Gładoch, radca prawny w kancelarii M. Gładoch Specjaliści Prawa Pracy, ekspert Pracodawców RP.
Kolejne zarzuty zatrudniających dotyczyły przepisów umożliwiających utworzenie zakładowej organizacji złożonej wyłącznie z osób zatrudnionych na innej podstawie niż umowa o pracę oraz możliwość zawierania układów zbiorowych przez takie związki.
– W praktyce oznacza to, że o warunkach zatrudnienia pracowników będą mogły decydować osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych – podsumował prof. Jacek Męcina, przewodniczący zespołu ds. prawa pracy RDS, ekspert Konfederacji Lewiatan.
Znacznie bardziej przychylne stanowiska w sprawie projektu przedstawili związkowcy. – Pozytywnie oceniamy zmodyfikowaną wersję projektu. Cieszy też m.in. zapowiedź określania w przepisach podstawy, od której trzeba będzie ustalać reprezentatywność organizacji związkowych – tłumaczyła Barbara Surdykowska z biura eksperckiego NSZZ „Solidarność”.
We wspomnianej podstawie będą uwzględniani tylko ci niepracownicy, którzy są zatrudnieni w firmie co najmniej sześć miesięcy i osiągają w niej przynajmniej połowę swoich zarobków ogółem (zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych częściej pracują w kilku miejscach). Z zapowiedzi strony rządowej wynika też, że działacze niepracownicy uzyskają prawo do zwolnień na dokonanie doraźnych czynności związkowych (ostatnia wersja projektu zakładała, że prawo takie mają mieć tylko związkowcy pracownicy).
Centrale związkowe zwracały jednak uwagę także na wątpliwości, które mogą wyniknąć z projektowanych zmian.
– Nasze zastrzeżenia budzi m.in. wprowadzenie terminu na przedstawienie stanowiska organizacji związkowej w sprawie zwolnienia działacza – tłumaczył Paweł Śmigielski, dyrektor wydziału prawno–interwencyjnego OPZZ.
Z kolei Forum Związków Zawodowych kwestionuje zasadę, zgodnie z którą osoba, należące do kilku organizacji, ma być wliczana do członków tylko jednej z nich (na potrzeby ustalania liczebności związków). A NSZZ „Solidarność” dopominała się o opinię rządu w sprawie dodatkowych propozycji zmian w ustawie przedstawianych wcześniej przez stronę związkową (chodzi m.in. o konieczność zatrudniania zwalnianego związkowca aż do momentu wydania orzeczenia wskazującego, czy rozwiązanie umowy było zgodne z prawem).
Na wczorajszym posiedzeniu zespołu partnerzy społeczni zdecydowali też, że będą starali się, by pierwsza inicjatywa ustawodawcza RDS dotyczyła m.in. wydłużenia okresów odwołania się od zwolnienia z pracy (najprawdopodobniej do 21 dni).
Etap legislacyjny
Konsultacje społeczne