Sytuacja płacowa w polskim transporcie drogowym w 2025 r. była pełna paradoksów. Z najnowszego „Raportu o zarobkach kierowców zawodowych”, przygotowanego przez Fundację Truckers Life we współpracy ze związkiem Transport i Logistyka Polska, wyłania się obraz zawodu dobrze opłacanego, ale skrajnie niedocenianego przez samych pracowników. Średnie wynagrodzenie w sektorze wzrosło w ciągu dwóch lat o ponad 13 proc., osiągając poziom 8838 zł netto, podczas gdy mediana dobiła do 9 tys. zł. Mimo że ponad 83 proc. szoferów zarabia powyżej 7 tys. zł „na rękę”, a w największych przedsiębiorstwach mediana płac sięga nawet 10 tys. zł, nastroje w kabinach są minorowe. Ponad 60 proc. badanych deklaruje niezadowolenie ze swojej sytuacji finansowej, a blisko co czwarty wyraża skrajną frustrację.

Problemem staje się demografia i brak „świeżej krwi”. Branża opiera się na barkach osób po czterdziestym roku życia, które stanowią prawie dwie trzecie ogółu zatrudnionych. Młodzi adepci, stanowiący zaledwie ułamek kadr, są kuszeni wysokimi stawkami startowymi, co doprowadziło do anomalii, w której najmłodsi stażem zarabiają niekiedy więcej niż ich koledzy po pięćdziesiątce. Jak zauważają autorzy raportu, pracodawcy korygują te dysproporcje nie z altruizmu, lecz z pragmatycznej obawy przed utratą wykwalifikowanych pracowników. Szacuje się, że na rynku brakuje już od 100 do 200 tys. osób. Eksperci ostrzegają, że same podwyżki przestały być skutecznym narzędziem rekrutacji. Dagmara Trusewicz, prezes Fundacji Truckers Life, podkreśla, że branża stoi przed ścianą demograficzną, a zatrzymanie fali odejść wymaga „odczarowania” wizerunku kierowcy i przywrócenia tej profesji należnego prestiżu. Pieniądze nie są w stanie zrekompensować braku bezpiecznych parkingów i odpowiedniego zaplecza sanitarnego. Podobnego zdania jest Maciej Wroński, prezes związku Transport i Logistyka Polska, który wskazuje na systemowy charakter kryzysu. Zaznacza on, że żadna firma nie wybuduje samodzielnie miejsc odpoczynku przy drogach, a bez tej infrastruktury problem będzie powracał niezależnie od wysokości stawek. „Jeżeli nie zapewnimy kierowcom podstawowych warunków do pracy i odpoczynku, skutki odczują wszyscy – nie tylko branża transportowa, ale cała gospodarka” – ostrzega Maciej Wroński. Dodatkowym obciążeniem jest archaiczny system szkoleń okresowych, który zdaniem pracodawców, ma charakter czysto formalny i nie przystaje do dynamicznie zmieniających się wymogów technologicznych oraz prawnych nowoczesnego transportu.