Pomysł nie jest nowy. Pojawił się już za czasów minister Ewy Kopacz, kiedy zakładano reformę mającą przenieść przygotowanie praktyczne na etap studiów. Teraz pomysł powraca, z tym że w tle są oszczędności finansowe. Środowiska medyczne nie godzą się na takie podejście do sprawy. Dlatego, choć projekt w tej sprawie nie ujrzał jeszcze światła dziennego, już podejmują inicjatywę, która ma nie dopuścić do jego uchwalenia.
– Apelujemy o odstąpienie od tego pomysłu oraz o podjęcie rzeczywistego dialogu ze środowiskiem lekarskim – mówi Ewa Godlewska z biura ZK OZZL.
Ze szkoda dla lekarzy i pacjentów
Zdaniem związku wejście w życie zmiany miałoby negatywne przełożenie na jakość kształcenia lekarzy, standardy wykonywania zawodu, a co za tym idzie, narażałoby pacjentów.
– Staż podyplomowy stanowi kluczowy etap wejścia młodego lekarza do zawodu. Jest to czas realnej pracy z pacjentem w warunkach szpitalnych pod stałym nadzorem doświadczonych specjalistów. To właśnie wtedy młodzi medycy uczą się odpowiedzialności klinicznej, podejmowania decyzji diagnostycznych i terapeutycznych, pracy zespołowej oraz funkcjonowania w systemie ochrony zdrowia. Żaden, nawet najbardziej rozbudowany program studiów – w tym szósty, „praktyczny” rok – nie jest w stanie zastąpić tego doświadczenia – wynika z pisma OZZL skierowanego do MZ. Zwrócono też uwagę, że obecny poziom praktycznego kształcenia na niektórych uczelniach medycznych nie pozwala na bezpieczną rezygnację lub skrócenie stażu. Zajęcia kliniczne na studiach często odbywają się bowiem w zbyt licznych grupach, dostęp do samodzielnego wykonywania procedur medycznych jest ograniczony dla studentów, do tego część nauczania praktycznego opiera się na symulacjach i egzaminach, które nie zastępują bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Utrudnieniem może być też obserwowany deficyt kadry dydaktycznej wraz z otwieraniem się nowych wydziałów lekarskich. Rezygnacja z tego etapu kształcenia oznacza więc wzrost ryzyka błędów medycznych i zdarzeń niepożądanych, obciążenie odpowiedzialnością lekarzy o niewystarczającym doświadczeniu, ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów i chaos organizacyjny w placówkach ochrony zdrowia.
Dlatego, jak tłumaczy Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca OZZL, oszczędności nie mogą być realizowane kosztem jakości kształcenia i bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów. Podkreśla, że to jawna dyskryminacja zawodu lekarza, tym bardziej że resort zdrowia przekazuje wysokie dotacje dla niektórych zawodów medycznych na mentoring dla absolwentów po ukończeniu studiów. ©℗