Janusz Władyczak, prezes KUKE
Ostatnie miesiące dają przedsmak tego, co z dużo większą intensywnością czeka polskich eksporterów i ich ubezpieczycieli w 2023 r. Trzeba być gotowym na dalsze pogorszenie warunków funkcjonowania, natomiast - jak to zwykle bywało w ostatnich 30 latach - są duże szanse, że z tych trudności wyjdziemy ponownie obronną ręką.
Stan obecny to przede wszystkim wysoka inflacja i rosnące w odpowiedzi stopy procentowe powodujące osłabienie wzrostu u głównych partnerów handlowych z możliwością wystąpienia u niektórych z nich recesji. W połowie września Bank Światowy ostrzegł, że dalsze zaostrzanie polityki pieniężnej może doprowadzić wręcz do spadku globalnego PKB, co w ostatnim półwieczu zdarzyło się tylko pięciokrotnie. Rekomendując różne recepty, BŚ mocno podkreśla rolę wymiany gospodarczej i konieczność wzmocnienia sieci światowego handlu, co powinno odbywać się na dwa sposoby: udrożnienia wąskich gardeł w łańcuchach dostaw oraz przeciwdziałania protekcjonizmowi.
Reklama
Bank Światowy szacuje w scenariuszu bazowym 5,5-proc. wzrost wymiany handlowej w tym roku i jego spowolnienie do 3,8 proc. i 4,4 proc. w nadchodzących dwóch latach. W przypadku recesji przewiduje odpowiednio 1,2 i -0,1 proc. Nie ma wątpliwości, że ostatnie miesiące przynoszą wyraźne osłabienie koniunktury w globalnym handlu, m.in. z powodu kolejnej fali lockdownów w Chinach, wojny w Ukrainie i utrzymujących się problemów w międzynarodowych łańcuchach produkcji. Mimo że nasz eksport także wytraca dynamikę, to ten rok możemy zakończyć wzrostem niemal 20-proc. (i to mimo odcięcia sankcjami dwóch rynków wschodnich). Trzeba oczywiście pamiętać, że to w sporej części „zasługa” wzrostów cen towarów.
Jak będzie w przyszłym roku? Oczekujemy utrzymania kilkunastoprocentowego wzrostu wartości eksportu. Jednak handel będzie obarczony dużo większym ryzykiem. Zarysowana wyżej sytuacja makroekonomiczna będzie powodować znaczne pogorszenie standingu finansowego kontrahentów - droga energia, wysokie koszty finansowania, presja płacowa przełożą się najpierw na marże firm, a docelowo na ich płynność i wypłacalność. Po dwóch latach rekordowo niskiej liczby upadłości za sprawą rządowych programów pomocy dla przedsiębiorców ten rok przynosi „normalizację” sytuacji, a w kolejnym możemy być świadkami bardzo wysokiej fali bankructw, ponieważ fiskalne możliwości wsparcia biznesu są obecnie dużo mniejsze niż w 2020 r. Sygnałem tego są rosnące o kilkadziesiąt procent w porównaniu z ubiegłym rokiem wartości wniosków od naszych klientów o windykację odbiorców z europejskich krajów.

Reklama
Kolejna kwestia to ryzyka polityczne, które zaczęły się materializować w tym roku w zastraszającym tempie. Oprócz wojny w Ukrainie mamy eskalację sporów między innymi krajami dawnego Związku Radzieckiego. Z kolei liczne jest grono państw Afryki, Azji i Ameryki Południowej stojących na krawędzi ogłoszenia niewypłacalności i z idącą za tym często destabilizacją społeczno-polityczną. To kolejny powód do zmartwień dla naszych eksporterów.
Z ankiet i analizy Unii Berneńskiej, skupiającej publiczne agencje kredytów eksportowych, m.in. KUKE, oraz prywatnych ubezpieczycieli należności wynika, że wraz ze wzrostem obrotów handlu przy jednoczesnej wysokiej niepewności w otoczeniu gospodarczym eksporterzy poszukują ochrony i zwiększenia limitów kredytowych. Zarazem ubezpieczyciele dostrzegają wyraźny trend wzrostowy w roszczeniach i odszkodowaniach (najbardziej dotyczących transakcji handlowych w krótkim terminie, choć również inwestycji średnio- i długoterminowych), co przy przewidywanym przyspieszeniu w upadłościach może zmniejszyć dostępność ubezpieczeń (cena i wielkość limitu).
Rosnący popyt na ubezpieczenie eksportu obserwujemy również u nas, co zapewne jest pochodną doświadczenia eksporterów ostatnimi szokami - pandemią i wojną w Ukrainie, a także dość niskim poziomem sentymentu gospodarczego wśród przedsiębiorców. W 2021 r. ubezpieczone obroty wzrosły w KUKE o prawie 40 proc. przy ponad 20-proc. zwyżce polskiego eksportu ogółem; w I półroczu br. jest to odpowiednio ponad 62 proc. i 21 proc.
Możliwości wsparcia polskich eksporterów przez działających w naszym kraju ubezpieczycieli są na tyle szerokie, że w każdej sytuacji mogą oni liczyć na potrzebną ochronę. Wspólnie możemy sprawić, że udział polskich firm w światowym rynku urośnie, bo ponownie na naszą korzyść przekujemy globalne zawirowania. ©℗
Fot. materiały prasowe
Chiny tracą na atrakcyjności / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe