- Przewidywania są takie, że firmy będą zatrudniały więcej freelancerów, osób na kontraktach, nie spadnie zatem liczba delegacji. System do ich obsługi będzie firmom po prostu potrzebny - mówi w rozmowie z DGP Filip Błoch, prezes i współzałożyciel Hotailors.
Kieruje pan start-upem, który żyje z organizowania podróży służbowych dla pracowników zewnętrznych. Lockdown z powodu epidemii właściwie zamroził jakikolwiek ruch, czy to w celach służbowych, czy turystycznych. Kiedy zaczęły docierać do państwa pierwsze sygnały o nadchodzącym kryzysie?
Choć w Polsce obostrzenia pojawiły się dopiero w połowie marca, my zaczęliśmy przygotowania do kryzysu pod koniec stycznia. Wtedy pojawiły się pierwsze poważne analizy przewidujące załamanie. Przy czym liczba rezerwacji w naszym systemie rosła aż do połowy marca – dopiero zakaz lotów wprowadzony przez USA i Unię Europejską zatrzymał podróże.
Naszymi partnerami są m.in. Google, Microsoft, EY, SAP i Amadeus – największa firma technologiczna w branży podróży na świecie. Rozmawiamy z nimi cały czas: również o prognozach dotyczących rynku. Analitycy brali pod uwagę wpływ koronawirusa na branżę podróży i układali różne scenariusze i zagrożenia. Widzieliśmy też, że choć bieżących rezerwacji jest dużo, nasi najwięksi klienci nie planują wyjazdów na cały rok, choć normalnie w styczniu mielibyśmy od nich plan głównych wydarzeń (eventów, konferencji), na które będą latali ich pracownicy. To był sygnał, że nasi klienci – m.in. Google – przygotowują się do czarnego scenariusza. Dlatego my też rozpoczęliśmy przygotowania już wtedy, choć faktyczny krach nastąpił półtora miesiąca później.
Reklama
Na czym te przygotowania polegały?

Reklama
Kluczowe były trzy rzeczy: zabezpieczenie finansowania, optymalizacja kosztów i współpraca ze strategicznymi partnerami.
Jeszcze przed kryzysem SAP – jedna z największych firm informatycznych na świecie, dostawca oprogramowania do zarządzania – zaprosiła nas do programu akceleracyjnego. Celem jest zintegrowanie naszych rozwiązań z oprogramowaniem SAP-u. To może otworzyć przed nami ogromny rynek. W czasie kryzysu zacieśniliśmy też współpracę z Amadeusem – wspólnie tworzymy rozwiązania, które pozwolą zwiększyć bezpieczeństwo podróżnych, co naszym zdaniem będzie bardzo ważne, gdy skończą się ograniczenia podróżowania.
Dlatego w czasie lockdownu na ten odcinek rzuciliśmy wiele sił.
Od razu uznaliśmy też, że najważniejszy jest nasz zespół i że nie chcemy nikogo zwalniać.
Ile osób zatrudniacie?
Ponad 50. Największą grupę stanowią programiści/deweloperzy, jest dział obsługi klientów, dział sprzedaży itp. Największa grupa pracuje w Poznaniu, ale jest też biuro w Warszawie i Luksemburgu.
Gdy zaczęliśmy przygotowania do kryzysu, od razu wszyscy dostali informację, co się dzieje, jaka jest sytuacja branży, jakie kroki planujemy i jakie są nasze plany na czas kryzysu i przygotowania się do wyjścia z niego. Jest dla nas oczywiste, że musimy być fair i mówić o sytuacji otwarcie. Gdy zaczął się lockdown, od razu cała firma przeszła na pracę w domu. Teraz myślimy o powrocie do pracy w biurach – z taką inicjatywą wystąpili zresztą sami pracownicy, ale musimy wszystko dokładnie zaplanować. Nie możemy ryzykować niczyjego zdrowia.
Gdzie szukacie oszczędności, jeśli nie planujecie redukcji zatrudnienia?
Nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza, ale ludzie są najważniejsi. Jeśli chodzi o oszczędności, to wynegocjowaliśmy niższe stawki za biura, zredukowaliśmy koszty działań marketingowych, nie mamy kosztów podróży i spotkań z klientami na całym świecie.
Zdecydowaliśmy się też na redukcję czasu pracy i wynagrodzenia pracowników – o 10 proc. Natomiast jak najszybciej, w ciągu kilku miesięcy, chcemy wrócić do normalnych warunków.
Wystąpiliśmy o pomoc w ramach rządowych tarcz dla przedsiębiorstw.
Ponieważ wiele firm zwalnia ludzi, dla nas to jest paradoksalnie szansa na zatrudnienie dobrych specjalistów. Już powiększyliśmy zespół o kilku kluczowych członków, m.in. szefa sprzedaży czy dyrektora finansowego.
Stać was teraz na to?
Rozmawialiśmy z naszymi prywatnymi inwestorami. Przedstawiliśmy im naszą ocenę sytuacji i strategie działania. Wiedzą, że my jesteśmy dobrze przygotowani na działania po kryzysie, dlatego zgodzili się przekazać dodatkowe środki na działanie Hotailors. Wiedzą, że kryzys niesie również szanse. Dzięki temu możemy pracować nad projektami i rozwiązaniami, które dadzą nam przewagę na rynku.
Opracowaliśmy trzy strategie działania, które zakładają inny czas rozpoczęcia ożywienia w podróżach. W wariancie optymistycznym zakładamy, że już w czerwcu zaczną się rezerwacje lotów i noclegów. Umiarkowany – że nastąpi to we wrześniu. Wariant pesymistyczny przewiduje, że do końca roku nie będziemy mieć żadnych rezerwacji, a w przyszłym roku ludzie będą zdecydowanie mniej podróżowali.
Strategie na coraz bardziej pesymistyczne warianty rozwoju sytuacji zakładają dalszą redukcję kosztów, zmniejszenie nakładów na marketing, dział sprzedaży czy rozwój technologii, a także ewentualną zmianę modelu biznesowego.
Czyli dziś możecie w miarę normalnie działać dzięki inwestorom.
Tak, dzięki nim mamy środki na działanie. Ponieważ nie obsługujemy bieżących rezerwacji, skupiliśmy się na dwóch rzeczach. Po pierwsze na ludziach. Nasi pracownicy są ogromną wartością Hotailors, dlatego w kryzysie prowadzimy dodatkowe szkolenia, inwestujemy w ich wiedzę.
Po drugie: to dla nas czas budowania przewagi technologicznej. Możemy zająć się rzeczami, często niewidocznymi dla klientów, ale ważnymi z punktu widzenia systemu, na które zawsze było za mało czasu. Coraz ważniejsze będą kwestie bezpieczeństwa – dlatego pracujemy nad nowymi rozwiązaniami (ubezpieczenia dla podróżnych, całodobowy monitoring osoby podróżującej, międzynarodowy system pomocy) – szczególnie dla pracowników zewnętrznych. Pracujemy również nad aplikacją mobilną.
Po trzecie integracje z partnerami, o czym już wspomniałem.
Powiedział pan, że wystąpiliście o wsparcie z tarczy antykryzysowej. Jak pan ocenia tę formę pomocy ze strony państwa?
Nasza firma wystąpiła o dofinansowanie wynagrodzeń pracowników, którym czasowo zostało zmniejszone wynagrodzenie, lecz jeszcze go nie otrzymaliśmy. W najbliższych dniach będziemy składać wniosek o przyznanie subwencji finansowej w ramach tarczy 2.0.
Generalnie pomoc rządowa jest dobrze pomyślana, choć miała kilka problemów: naszym zdaniem powinna rozpocząć się wcześniej, nawet o miesiąc. Na początku było trochę za dużo biurokracji, tarcza 1.0 była też niewystarczająca.
Ale widać było, że rząd reaguje na uwagi i propozycje przedsiębiorców i tarcza 2.0 dała już realne i wartościowe wsparcie dla MSP.
Jedyna uwaga to naszym zdaniem bardziej zasadnym i sprawiedliwym byłoby zastosowanie rozwiązań opartego na marży, a nie na przychodach.
Czy firma poradziłaby sobie bez tej pomocy?
Tak, poradzilibyśmy sobie dzięki naszym inwestorom. Ale programy rządowe zdecydowanie ułatwiają funkcjonowanie oraz były dodatkowym argumentem w rozmowach z inwestorami. Pozwoliły również zredukować koszty z jak najmniejszymi konsekwencjami dla pracowników.
Specyfika branży (podróże służbowe), w której działamy, powoduje, że najważniejsze dla nas jest otwarcie granic i przywrócenie ruchu lotniczego.
Jak długo możecie obejść się bez zamówień?
Dzięki działaniom oszczędnościowym, wsparciu rządowemu i wsparciu naszych inwestorów możemy działać bez zamówień przez 18 miesięcy.
Czy jacyś klienci rezygnują z waszych usług?
Nie, żaden z naszych klientów nie zrezygnował ze współpracy. Wręcz przeciwnie, pytają o nadchodzące ulepszenia i zmiany w naszym systemie. Przewidywania są takie, że firmy będą zatrudniały więcej freelancerów, osób na kontraktach, nie spadnie też liczba podróży. System do ich obsługi będzie firmom po prostu potrzebny. Nasza specjalizacja – obsługa podróży służbowych pracowników zewnętrznych – to zatem swoista poduszka bezpieczeństwa.
Nie obawia się pan, że praca zdalna na tak wielką skalę może się jednak okazać na tyle efektywna, że liczba delegacji zmaleje?
Oczywiście bierzemy pod uwagę taki czarny scenariusz, ale liczące się analizy pokazują, że nie nastąpi taka zmiana. Lockdown pokazał, że praca w domu, na ciągłych telekonferencjach jest męcząca. Zaburza podział pomiędzy pracą a czasem wolnym. Badania wśród pracowników na całym świecie pokazują, że zdecydowana większość chce zacząć podróżować po zakończeniu pandemii.