Żydowscy osadnicy. "Gdyby nie my, terroryści byliby dziś u bram"

Żydowscy osadnicy. "Gdyby nie my, terroryści byliby dziś u bram"
Getty Images / fot. eldadcarin/iStockphoto/Getty Images
18 maja 2024

Żydowscy osadnicy twierdzą, że ich celem jest pokój. Taki, który zakłada wypędzenie Palestyńczyków i wymazanie chrześcijańskiego dziedzictwa z Jerozolimy.

Widzisz to drzewo? – pyta mnie Chaim Silberstein. Stoimy na wzgórzu w Bet El, miejscowości, którą Izraelczycy założyli niemal pół wieku temu na okupowanym Zachodnim Brzegu. Bet El, podobnie jak inne żydowskie osiedla, wyrosło wbrew przepisom prawa międzynarodowego. Osadnictwo narusza konwencje genewskie z 1949 r., które zabraniają przenoszenia ludności cywilnej na okupowane terytoria. Już ponad dekadę temu ONZ wydała raport, w którym stwierdzono, że tego typu działania „można zaliczyć jako zbrodnie wojenne podlegające jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego”.

Również przywódcy państw Zachodu stanowczo się im sprzeciwiają. – Nie uznajemy prawa do nadużywania siły i nielegalnego osadnictwa – zadeklarował niedawno minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Jego brytyjski odpowiednik David Cameron mówił zaś o tym, że „ekstremistyczni izraelscy osadnicy grożą Palestyńczykom i zmuszają ich do opuszczenia ziemi, która do nich należy”. – Takie zachowanie jest nielegalne i niedopuszczalne – dodał.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.