Dobiegła końca dziewiąta edycja konkursu „Eureka! DGP - odkrywamy polskie wynalazki”, do udziału w którym zaprosiliśmy polskie uczelnie, instytuty badawcze i jednostki naukowe PAN. Od 28 stycznia w Magazynie DGP opisywaliśmy wynalazki nominowane przez naszą redakcję do nagrody głównej. Jest nią 30 tys. zł dla zespołu, który pracował nad zwycięskim wynalazkiem, ufundowane przez Mecenasa Polskiej Nauki - firmę Polpharma oraz kampania promocyjna dla uczelni lub instytutu o wartości 50 tys. zł w mediach INFOR PL SA (wydawcy Dziennika Gazety Prawnej) ufundowana przez organizatora. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpiło 22 czerwca na gali finałowej podczas Kongresu 590. Strona internetowa konkursu: eureka.dziennik.pl
Kapituła konkursu „Eureka! DGP - odkrywamy polskie wynalazki” przyznała pierwsze miejsce naukowcom z Wrocławia i Gdańska za montowany w oczyszczalniach ścieków układ unieszkodliwiający antybiotyki, który nie pozwala im przedostać się do środowiska, co ogranicza zjawisko wielolekooporności wśród drobnoustrojów.
Reklama
To, że używamy za dużo antybiotyków nie podlega dyskusji. Leczymy się nimi (nawet gdy nie trzeba), podajemy je zwierzętom zarówno chorym, jak i zdrowym (prewencyjnie, żeby nie chorowały), w dodatku karmimy je nimi, żeby szybciej nabierały masy. Efekt jest taki, że coraz więcej niezutylizowanych antybiotyków trafia na wysypiska lub do ścieków. I nawet jeśli wszystkie te ścieki przejdą przez oczyszczalnie, antybiotyki i tak trafią w końcu do rzek i jezior, bo żadna konwencjonalna oczyszczalnia nie dysponuje skuteczną metodą, by je unieszkodliwić. Zła wiadomość jest taka, że pod wpływem kontaktu z antybiotykiem bakterie zaczynają się przed nim bronić. Jeszcze gorsza, że nieszkodliwe środowiskowe bakterie są w stanie te sposoby radzenia sobie z antybiotykami przekazać wysoce chorobotwórczym drobnoustrojom, które w ten sposób zapewniają sobie oporność na występujące w otoczeniu farmaceutyki. Dobra wiadomość jest taka, że naukowcy znaleźli rozwiązanie tego problemu. Zespół naukowców z Politechniki Wrocławskiej i Uniwersytetu Gdańskiego, pod kierunkiem dr hab. inż. Anna Dzimitrowicz, opracował niedrogą, efektywną i w dodatku ekologiczną metodę degradacji antybiotyków z roztworów wodnych z zastosowaniem zimnej plazmy atmosferycznej.
Gdyby nie pierwsza nagroda, bezapelacyjnym zwycięzcą tegorocznej edycji Eureki zostałaby… folia. Drugie miejsce kapituła przyznała naukowcom z krakowskiego oddziału Sieci Badawczej Łukasiewicz - Instytutu Mikroelektroniki i Fotoniki za opracowanie folii ceramicznej, która może służyć jako podłoże do układów elektronicznych pracujących w bardzo wysokich częstotliwościach. A więc takich, które znajdują m.in. zastosowanie w sieciach komórkowych najnowszej i kolejnych generacji. Trzecie miejsce przypadło innemu zespołowi naukowców z tego samego Instytutu Mikroelektroniki i Fotoniki za polimerowe folie kompozytowe o właściwościach piezoelektrycznych. Dzięki nim można zbudować układy elektroniczne umożliwiające pozyskiwanie energii elektrycznej z chodzenia, siły wiatru, przepływu wody czy drgań samochodowych kół.
W tym roku kapituła przyznała też dwa wyróżnienia. Trafiły one w ręce naukowców z Politechniki Łódzkiej - za folię biodegradowalną o właściwościach przeciwdrobnoustrojowych oraz sposób jej otrzymywania oraz naukowców Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego - za urządzenie do skojarzonej oceny ukrwienia narządów przewodu pokarmowego.
Tradycyjnie galę rozdania nagród poprzedziła debata. W tym roku eksperci rozmawiali o pieniądzach na innowacje i jak polscy wynalazcy mogą przyciągać rodzimych i zagranicznych inwestorów. Dr inż. Katarzyna Samsel, dyrektor działu zarządzania ekspertami Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, przekonywała, że Polska jest krajem bardzo innowacyjnym, ale wynalazcy muszą się jeszcze sporo nauczyć w zakresie wprowadzania efektów swojej pracy na rynek. Dr Agnieszka Jasińska-Kołodziej, dyrektor departamentu komercjalizacji Sieci Badawczej Łukasiewicz, odpowiadała, że takich kompetencji wynalazcy mogą się nauczyć w ramach akceleratora tej sieci. - Naukowcy mówią językiem naukowym, a my uczymy, jak rozmawiać językiem biznesowym. Dowiadują się też, jak prowadzić start-up, zdobywać dofinansowanie i w jaki sposób prezentować swoje wynalazki inwestorom - mówiła dr Jasińska-Kołodziej. Z kolei Krzysztof Kurowski, wiceprezes zarządu Naukowej Fundacji Pol pharma, wskazywał, że szczególne pole do rozwoju dla polskich wynalazców stanowi sektor biotechnologiczny. - Dostrzegamy ten potencjał i wydzieliliśmy nawet specjalną spółkę Polpharma Biologics, która zajmuje się właśnie tym obszarem. Prowadzi ona najbardziej obiecujące projekty od samego etapu badań aż do wdrożenia wynalazków na rynek - opowiadał.
Eksperci zastanawiali się również, czy przedsiębiorcy powinni starać się prowadzić start-upy samodzielnie, czy też próbować wchodzić w partnerstwo z dużymi przedsiębiorstwami. - Byłbym ostrożny co do tej drugiej opcji. A jeśli już ktoś chce nawiązać taką współpracę, to powinien zwrócić szczególną uwagę na jej warunki. Niezwykle istotne jest, aby naukowiec nie utracił kontroli nad swoim wynalazkiem - wskazywał Andrzej Bernatowicz, partner w funduszu Third Dot.
Współpraca Jakub Styczyński