Republika deeskalacji. Oto dlaczego Francja zachowuje neutralność w "kryzysie ukraińskim”

Władimir Putin i Emmanuel Macron
Władimir Putin i Emmanuel MacronPAP/EPA / KREMLIN POOL / SPUTNIK / POOL
19 lutego 2022

Francja o potencjalnej wojnie mówi „kryzys ukraiński”. A liczący się kandydaci na następnego prezydenta w większości wpisują się w długą tradycję fascynacji Moskwą. 

Prezydent Emmanuel Macron dwoi się i troi, aby z jednej strony zapobiec zbrojnej interwencji rosyjskiej na Ukrainie, z drugiej kontynuować politykę dialogu z Rosją, która jest jednym z priorytetów jego polityki zagranicznej. Nad Sekwaną ani politycy, ani media nie używają nawet słowa „wojna”, pisząc czy mówiąc o możliwych kolejnych posunięciach Putina. Gdy pod granicami sąsiada Unii Europejskiej stacjonuje ponad 100 tys. rosyjskich żołnierzy gotowych w każdej chwili wkroczyć do Kijowa, zaanektować wschodnią część kraju, tak jak zrobiono z Krymem w 2014 r., lub przeprowadzić atak rakietowy na krytyczną infrastrukturę kraju, wyrażeniem wytrychem posługują się w Paryżu wszyscy – niezależnie od orientacji ideologicznej.

Klucze i wytrychy

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.