Gdyby przygotować spot reklamowy węgierskiej rodziny, to na początek szłaby brzegiem Dunaju. Mama, tata i co najmniej dwoje dzieci. Najlepiej troje. Spacerują szczęśliwi, a co jakiś czas pojawiają się przebitki na polityków Fidesz-KDNP mówiących: „chronimy węgierskie rodziny”, „obronimy interesy węgierskich rodziców i nie może się do tego mieszać żadna instytucja unijna czy międzynarodowa”, „migracja nie jest rozwiązaniem problemów demograficznych, sami poradzimy sobie z tym wyzwaniem”. Na koniec lektor: „mama to kobieta, tata to mężczyzna”. Tyle retoryka. Fideszowi udało się jednak zatrzymać trend spadku liczby zawieranych małżeństw obserwowany w statystykach od 1974 r. zupełnie innymi środkami.

Pod wrażeniem