Publicystyka ma prawo być jadowita, chociaż dzisiaj, kiedy za lada przyciśnięciem klawiatury tryska na nas jad z ekranu, bez żadnej straty można by to prawo uznać za martwe. Szkoda, że nigdzie w swoim tekście Michalski nie próbuje przedstawić innych przyczyn decyzji Lewicy niż jej domniemana żebracza psychika i hotelofilia. A przecież są.
Pierwsza – widmo krąży nad Polską, widmo kanibalizmu. Odkąd PO zaczęła śmielej zerkać w stronę lewicowych postulatów aborcyjnych i genderowych, ugrupowaniu Czarzastego grozi połykanie elektoratu przez konkurencję z tej strony. Zbyt łatwo już część kierownictwa Platformy przedstawiała Lewicę w formacie „sojuszniczego stronnictwa”, więc coś trzeba było z tym zrobić. Oderwanie się od PO ma sens. Kanibalizm ze strony PiS też jest możliwy. Tu wspólną częścią politycznej narracji jest rozbudowa państwa socjalnego. Tyle że przepływ sympatii politycznych ze strony Lewicy na stronę oślepiającą Bogiem, Krzyżem i Narodem jest mało prawdopodobny. Od Boga do Lewicy, która odsuwa się od Klementyny Suchanow i nadmiaru gender-radykalizmu, już owszem. Okresowa współpraca z PiS jest mniej groźna niż bliska z PO.