Wojna obciąża głównie najbiedniejsze sfery społeczeństwa. To osoby wywodzące się z tych grup najczęściej trafiają na front, zaś wzrost wydatków na zbrojenia skutkuje cięciami w finansowaniu usług społecznych. Jednak i bogatsze części społeczeństwa zaczynają w końcu odczuwać ekonomiczne skutki konfliktu. Militaryzacja gospodarki zmniejsza bowiem zyski firm i dywidendy, premie i pensje. Druga faza agresji Rosji na Ukrainę uruchomiła właśnie te procesy. Kreml próbuje się z nimi mierzyć, starając się przenosić – w zależności od potrzeb – ciężar finansowania wojny na różne grupy społeczne. To ważne, bo dla Rosji typowy jest ogromny rozdźwięk między najbogatszymi a resztą społeczeństwa. 1 proc. najmajętniejszych kontroluje ponad 40 proc. zasobów (do 10 proc. najbogatszych należy ok. 70 proc.). Bogactwo jest skoncentrowane głównie w Moskwie i Petersburgu, w nieco mniejszym stopniu w regionach przemysłowych (np. Magnitogorsk). Praktycznie nie ma w Rosji klasy średniej, nawet tak słabej, jak w Polsce. Mediana pensji wynosi niewiele ponad ok. 7,3 tys. rubli (ok. 3,3 tys. zł) i jest silnie zróżnicowana w zależności od regionu kraju. Biedą szczególnie dotknięte są niesłowiańskie grupy zamieszkujące Rosję.

Kryzys: wieczna centralizacja

Analizowanie stanu rosyjskiej gospodarki jest bardzo mocno utrudnione. Po pierwsze – oficjalne dane uważa się za niewiarygodne, a nawet zafałszowane. Po 24 lutego 2022 r. istotne statystyczne elementy przestały być publikowane. Ale wciąż można dostrzec zachodzące procesy oraz trendy.

Po drugie – immanentną cechą tamtejszej ekonomii jest stałe napięcie między działaniem długoterminowym a doraźnym. Kreml przyjmuje długoterminowe plany rozwoju gospodarki (ale też np. co roku, prócz budżetu, na najbliższe 12 miesięcy zatwierdzana jest perspektywa ramowa finansów publicznych), lecz równocześnie administracja potrafi często zmieniać znaczące elementy strategii (np. modyfikuje politykę podatkową). To skutek scentralizowania gospodarki połączony z powtarzającymi się kryzysami. Po objęciu władzy prezydent Władimir Putin konsekwentnie koncentrował kontrolę nad gospodarką, prowadząc do stworzenia systemu, który badacz Simon Kordoński nazwał gospodarką dystrybucyjną. Wszystko, co istnieje, traktowane jest jako zasób. Nie tylko rzeczy fizyczne, lecz także praca czy edukacja. Te zasoby są kontrolowane przez władzę, a inne podmioty otrzymują te rzeczy tymczasowo – na czas, kiedy robią to, co państwo im zleciło. Równocześnie Rosja znacznie częściej niż Zachód mierzy się z kryzysami. Jak podkreśla ekonomistka i badaczka elit Aleksandra Prokopienko, o ile w gospodarkach rynkowych cykliczne tąpnięcia zdarzają się co 7–11 lat, o tyle Rosję dotykają one dwa razy częściej. To, z jednej strony, poważny mankament, ale z drugiej – urzędnicy i biznes przystosowali się do funkcjonowania w sytuacjach wymagających szybkich reakcji.

Delikatna siatka bezpieczeństwa

W początkowym etapie inwazji Kreml starał się utrzymywać socjal na poziomie przedwojennym. Udział budżetowych środków przeznaczonych na politykę społeczną wyniósł w 2022 r. 28 proc., a w latach 2023 i 2024 – 21 proc. W 2025 r. prawdopodobnie spadnie do ok. 15–16 proc. (nie ma jeszcze danych).

Te wydatki z punktu widzenia Moskwy są ważne dla utrzymania spokoju w kraju. Finansowane z nich są bowiem różnego rodzaju wypłaty dla obywateli – emerytury czy zapomogi. Mniej widoczne dla osób mieszkających w Rosji są długoterminowe koszty niedofinansowania innych elementów usług publicznych – m.in. edukacji i służby zdrowia. W nich nawet przed wojną brakowało pieniędzy i nie wydaje się, by Kreml zamierzał sytuację zmienić. Wprowadzono także zmiany, które miały na celu zwiększenie wartości wypłacanego wsparcia, redukując nadmiar administracji. W 2022 r. Putin podpisał dekret łączący fundusze: Ubezpieczenia Społecznego oraz Emerytalny w jeden Społeczny Fundusz Rosji. Ministerstwo Pracy obiecywało, że skutkować to będzie wzrostem wypłacanych wypłat o połowę. Choć zbyt wcześnie na analizę funkcjonowania nowej struktury, to obietnica ta wydaje się nazbyt optymistyczna. W 2022 r. wydatki obu organizacji przed połączeniem wyniosły 12,52 bln rubli (ok. 560 mld zł), a ok. 70 proc. z nich stanowiły wypłaty różnego rodzaju świadczeń socjalnych. Wydatki nowego funduszu w 2023 r., pierwszym pełnym roku jego funkcjonowania, to 13,86 bln rubli (ok. 620 mld zł). Wzrost wyniósł więc 10 proc.

Ujednolicono też wsparcie dla najbiedniejszych rodzin z dziećmi oraz rozszerzono zakres stosowania kapitału macierzyńskiego – systemu wsparcia zbliżonego do polskiego Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego.

Istotnym narzędziem redystrybucji stał się też oczywiście sam konflikt. Żołdy oraz zapomogi wojenne uzupełniają domowe budżety. Bezrobocie, spadające wraz z transferem produkcji do sektora wojskowego i rozszerzaniem się poboru, prowadziło do konkurencji cenowej, co zwiększało dochody szczególnie osób wysoko wykwalifikowanych. Naturalnie owoce tych polityk nie są równomiernie rozłożone w społeczeństwie czy między regionami kraju. Niemniej dowodem ich częściowego sukcesu jest fakt, że po początkowym szoku w 2022 r. handel detaliczny i wydatki konsumpcyjne zaczęły rosnąć na przełomie 2024 r. i 2025 r. Realna wartość pieniędzy, które otrzymywali Rosjanie, zaczęła jednak stopniowo spadać. To skutek narastającej presji inflacyjnej. Pierwszy rok rosyjskiej inwazji zakończył się wzrostem cen na poziomie 13,7 proc. Centralnemu Bankowi Federacji Rosji udało się osłabić presję inflacyjną i rok 2025 prawdopodobnie zamknie się wynikiem ok. 6 proc.

Bogaci niech coś dorzucą

Kluczowym rosyjskim towarem eksportowym, a więc i głównym źródłem wpływów do budżetu, są wpływy ze sprzedaży ropy oraz gazu. Z tej przyczyny Kreml postanowił poszukać pieniędzy na finansowanie wojny poprzez manipulowanie zasadą budżetową.

To wprowadzone w 2013 r. (zmodyfikowane pięć lat później) przepisy regulujące obowiązek przekazywania części budżetowych dochodów ze sprzedaży surowców energetycznych do Funduszu Dobrobytu Narodowego (państwowego funduszu majątkowego, zabezpieczającego wypłaty emerytalne oraz stabilność budżetową). Zasada określa także procedury wypłacania środków z Funduszu.

W pierwszych dwóch latach konfliktu praktycznie zawieszono jej funkcjonowanie. Dzięki temu Kreml mógł kierować dodatkowe pieniądze do gospodarki. W 2024 r., w związku z topnieniem środków Funduszu, władze zostały zmuszone do powolnego przywracania oryginalnej zasady budżetowej. Kolejnym elementem zwiększania wpływów do budżetu z sektora energetycznego było wprowadzenie większych obciążeń dla przedsiębiorstw eksportujących paliwa. Podniesiono opłaty za eksport LNG, nałożono dodatkowy podatek na Gazprom. Zmieniono też formułę wyliczania podatków od wydobycia oraz dodatkowego zysku (windfall tax). Dotąd wyliczane były one w oparciu o cenę ropy rosyjskiej marki Urals, według nowej formuły podstawę stanowi droższy Brent. Różnice w cenach po rozpoczęciu rosyjskiej agresji potrafiły sięgać 35 dol. za baryłkę, bliżej końca 2025 r. zbliżyły się do kilkudolarowej różnicy. Kreml wprowadził też ogólniejsze instrumenty służące do ściągania dodatkowych pieniędzy od najbogatszych. Podatkiem od nadmiarowego zysku objęto firmy osiągające ponad 1 mld rubli przychodu (ok. 13 mln dol.), choć wyłączono z niego przedsiębiorstwa energetyczne. Podniesiono stawkę podatku od przedsiębiorstw o 5 pkt proc., do 25 proc. Zachodnie firmy, zamykające swoje inwestycje na rynku rosyjskim, zmuszono do uiszczenia specjalnej opłaty. Dodatkowe wpływy do budżetu udało się też uzyskać z uszczelnienia systemu VAT. Putin odwołał się też do patriotyzmu najbogatszych Rosjan, wzywając ich, by wspierali krajową gospodarkę inwestycjami. Zastosowanie tych narzędzi pozwoliło władzom na utrzymanie relatywnej stabilności finansów publicznych.

Ale bogatym też musimy pomóc

Równie szeroki (a nawet szerszy) jak system obciążeń podatkowych jest program wspierania firm. On również został wprowadzony z początkiem inwazji na Ukrainę. Składa się zarówno z elementów bezpośredniego wsparcia finansowego, jak i rozluźnienia dotychczasowych polityk regulacyjno-fiskalnych. Choć dochody nominalne rosyjskiego społeczeństwa systematycznie rosną, to inflacja osłabia realną siłę nabywczą rubla. Mimo wielu wezwań, także ze środka samej administracji, do częstszego zwiększania stóp procentowych, bank centralny wstrzymywał się z takim działaniem.

Był to skutek decyzji Kremla, który wsłuchiwał się w głosy przedstawicieli biznesu, jak Aleksandra Szochina, szefa Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców. Obawiali się oni szybkiego wzrostu kosztów zaciągniętych pożyczek. Problem ten dotyka szczególnie przedsiębiorstwa przemysłu ciężkiego, które są powiązane z sektorem zbrojeniowym.

Mimo wprowadzenia podwyżek podatków i opłat, Kreml pozwolił takim zakładom na opóźnianie ich spłaty. Tymczasowo zawieszano też kontrole (głównie skarbówki, ale też nadzoru technicznego czy weterynaryjnego). Niektórym kategoriom firm pozwolono również na renegocjowanie warunków kredytów bankowych. Wprowadzono dodatkowo system pożyczkowy wspierający eksport.

Pomocy firmom służą również zmiany w regułach realizacji zamówień publicznych. Nowe zasady pozwalają m.in. na zmianę warunków kontraktów państwowych w trakcie ich trwania; np. umowa może zostać zawieszona lub techniczny opis zamówienia może być zmodyfikowany, gdy firma nie ma dostępu do odpowiednich komponentów (w przypadku wpisania ich na listę sankcyjną). Wznowiono także działający w okresie pandemii program wsparcia dla przedsiębiorstw „systemowych”, czyli strategicznych. Na tej liście są duże banki, firmy energetyczne, budowlane czy informatyczne. Spis zatwierdzany jest co roku. Kryzysowy program daje tym przedsiębiorstwom dostęp do gwarancji kredytowych i subsydiów. Z kolei bank centralny może zawieszać funkcjonowanie banków, które znajdą się w trudnej sytuacji finansowej. Może też pozwalać im na opóźnienia w realizacji zobowiązań sprawozdawczości czy zmieniać zasady ograniczania ryzyka, w zależności od potrzeb. Naturalnie firmy zbrojeniowe obdarzono oddzielną pomocą. Przedsiębiorstwa, których funkcjonowanie jest utrudnione wspierane są dodatkowymi zamówieniami lub łączone są z zyskowniejszymi. Firmy otrzymują subsydia na zatrudnienie, a ich pracownicy dostają ulgi na wynajem mieszkań.

Zestaw tych działań pozwolił na realizację kilku zadań: utrzymania stabilności gospodarczej, pomocy zbliżonym do Kremla biznesmenom oraz stworzenia wrażenia, że – przynajmniej częściowo – koszty agresji ponoszą różne warstwy społeczeństwa.

Wyczerpanie narzędzi, nie modelu

Planowane zmiany podatkowe, zapowiadane w budżecie na 2026 r. i w perspektywie do 2028 r., pokazują, że Kreml musi jednak zwiększyć obciążenia biedniejszej części społeczeństwa. Teraz większa część planowanego wzrostu dochodów budżetowych pochodzić ma ze wzrostu podatku VAT – od 1 stycznia 2026 r. wzrósł on o 2 pkt proc., do 22 proc. Uważa się, że przynieść to może wzrost dochodów państwa o 20 proc. VAT jako podatek regresywny płacony w towarach i usługach obciąża głównie słabiej sytuowanych.

Wprowadzona na początku 2025 r. reforma podatku dochodowego od osób fizycznych wydaje się nie mieć tak istotnego znaczenia dla finansów publicznych. Choć dwie stawki podatkowe – 13 proc. i 15 proc. – zastąpiono pięcioma: 13 proc., 15 proc., 18 proc., 20 proc. i 22 proc, nie zmieniło to jednak znacząco wpływów z tego tytułu.

Równocześnie Ministerstwo Finansów spodziewa się, że wpłaty z tytułu podatku od osób prawnych niemal nie wzrosną. To głównie efekt wcześniejszego zwiększenia tej daniny, skutkujący wysokim napływem środków do budżetu, który obecnie trudno będzie zwiększyć. Dochody z podatków od dywidend prawdopodobnie spadną.

Nie jest zaskakujące, że model dystrybucyjny odpowiada włodarzom Kremla. Pozwala na manipulowanie zasobami, zapewnia kontrolę nad biurokracją, która zrasta się z systemem. I pozwala zagwarantować dochód zausznikom bez utraty kontroli nad nimi

Nie wiemy jeszcze, czy Kreml przewiduje zmiany w obecnym systemie wspierania przedsiębiorstw. Jednak zmiany w regule budżetowej sugerować mogą, że władze mogą chcieć przejść do mniej kryzysowego sposobu zarządzania gospodarką. Do systemu, który nie będzie tak bardzo oparty na krótkoterminowym reagowaniu, a bardziej na strategicznym planowaniu.

Zmiana narzędzi nie będzie oznaczać rezygnacji z centralizowania kryzysu. Jak pisze Kordoński, gospodarka dystrybucyjna jest historycznie stałym elementem istnienia obszaru, który dziś nazywamy Federacją Rosyjską. Okresy wprowadzania elementów rynkowych są raczej w jej historii wypadkiem, a nie normą.

Nie jest też zaskakujące, że ten model odpowiada włodarzom Kremla. Pozwala na manipulowanie zasobami, zapewnia kontrolę nad biurokracją, która zrasta się z systemem. I pozwala zagwarantować dochód zausznikom bez utraty kontroli nad nimi. ©Ⓟ