statystyki

Lewestam: Opium w czerwonej czapce

16.12.2016, 07:51; Aktualizacja: 16.12.2016, 10:13
Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nie ma na świecie spisku bardziej przerażającego niż istnienie Mikołaja. Rozmach bożonarodzeniowej konspiracji szokuje liczbami. Osoby aktywnie biorące udział w zaciemnianiu prawdy to w zasadzie dorośli en bloc – z wyjątkiem nielicznych cynicznych wujów, którzy specjalnie zakładają krzywo brodę z waty, i tych kuzynów hipsterów, którzy w brutalnym pozbawianiu dziatek magii upatrują ich koniecznej antykapitalistycznej i duchowej emancypacji, przy czym sami konfrontację z konkluzywnymi badaniami o nieszkodliwości glutenu uznaliby za akt nieuprawnionej agresji ideologicznej i powód do płaczu za choinką.

Populacja skutecznie utrzymywana w stanie fałszywej świadomości zaś to wszelkie dziecięta, nawet do 10. roku życia, prócz tych kilku nieznośnych mądrali niewyposażonych przez Bozię w organ metafizyczny i z uporem maniaka zadających pytania w rodzaju: jeśli w samej Polsce jest sześć milionów dzieci, to jak jeden Mikołaj może obsłużyć wszystkich w momencie pokazania się pierwszej gwiazdki? Nie wiem, smarkaczu, oglądaj telewizję.

Chce się zadać pytanie: dlaczego? Skąd taki zasięg spisku, taka doń lojalność? Jak zawsze, odpowiedzią są meandry logiki kultury. Jak w każdej konspiracji, mamy tu przede wszystkim do czynienia z potężnymi interesami ideologicznymi, a raczej antyideologicznymi. Bo Mikołaj, jakim go znamy i lubimy – nie czyniący cuda święty z III wieku, ale gruby facet w czerwonym z worem prezentów krzyczący „Ho, ho, ho” – jest całkowicie wyzuty z konotacji religijnych i moralnych. I tylko dzięki temu może stanowić odpowiednio dawkowane i bezpieczne opium dla zsekularyzowanych i zróżnicowanych społeczeństw Zachodu. To mała pigułka ibuprofenu utrzymująca na akceptowalnym poziomie wielki kulturowy brak. Tak jak głód fizyczny zwykle przynosi przewroty i rewolucje, tak całkowity głód wspólnej magii może prowadzić do odrzucenia dominującej ideologii postoświeceniowej i trzymającego nasze systemy w kupie szalonego konsumeryzmu. Żeby neoliberalny świat parł do przodu, trzeba uśmierzyć nieobecność bogów, zmartwychwstań i kosmicznych celów. A więc dajcie masom Mikołaja, to im wybije ze łba Wielkie Ideologie i zamiast na jeden czy drugi dżihad, popędzą do marketu kupić bombki.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie