Równo tydzień temu minęło dokładnie 30 lat od dnia uchwalenia przez polski parlament pierwszej wersji ustawy o zamówieniach publicznych. Z tej okazji w zeszły piątek odbyła się konferencja podsumowująca dotychczasowe dokonania w tym zakresie. Zaproszeni prelegenci mówili jednak przede wszystkim o mankamentach obowiązującego prawa oraz o sposobach na jego udoskonalenie.

– W 1994 r. wprowadzenie tych przepisów i przekonanie do nich samorządowców nie było wcale proste. Wbrew obawom nowe prawo się jednak przyjęło – wskazywał Tomasz Czajkowski, były wieloletni prezes Urzędu Zamówień Publicznych, redaktor naczelny miesięcznika ,,Zamówienia Publiczne Doradca” oraz organizator konferencji.

Z biegiem lat i wraz z wejściem Polski do UE prawo zamówień publicznych musiało ewoluować w stronę coraz bardziej kompleksowego i obejmującego kolejne dziedziny życia systemu powiązanych ze sobą przepisów. Na mnogość trybów służących do przeprowadzania przetargów zwracał uwagę prof. Paweł Nowicki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jako przykład procedury, która w praktyce w ogóle się nie sprawdziła, ekspert podawał partnerstwo innowacyjne – zaproponowane przez Komisję Europejską w dyrektywie 2014/24 i wdrożone następnie do prawa polskiego. Zdaniem prof. Nowickiego receptą na zmniejszenie liczby niepraktycznych sposobów prowadzenia postępowań w zakresie zamówień publicznych byłoby implementowanie do prawa krajowego wyłącznie samego celu dyrektywy przy pominięciu proponowanych przez nią środków.

– Teoretycznie moglibyśmy odejść od niektórych przepisów dyrektywy i odchudzić naszą ustawę. O ile cel dyrektywy będzie zapewniony, o tyle, według mnie, takie działanie nie będzie naruszeniem unijnego prawa – przekonywał Paweł Nowicki.

Doktor Hanna Talago-Sławoj, adwokat i ekspertka ds. zamówień publicznych, zwracała natomiast uwagę na potrzebę profesjonalizacji zawodowej osób zajmujących się tym sektorem. Według niej należałoby rozważyć wręcz stworzenie odrębnego zawodu na wzór amerykańskiego public procurement officer. Osoby trudniące się zamówieniami publicznymi zyskałyby dodatkową ochronę i niezależność w zakresie podejmowanych przez siebie decyzji. Wśród sygnalizowanych przez Talago-Sławoj problemów znalazła się również niechęć podmiotów zamawiających do rozstrzygania sporów dotyczących wykonywania umowy w drodze mediacji. Jak podkreślała, wolą one poczekać na wyrok sądu, niż rozstrzygnąć spór w ramach ugody.

To nie buduje zaufania wykonawców do zamawiających – mówiła Hanna Talago-Sławoj.

Z kolei o trudnościach, z jakimi boryka się Krajowa Izba Odwoławcza (KIO), powołana do rozpatrywania odwołań od rozstrzygnięć w postępowaniach dotyczących zamówień publicznych, mówił jej prezes Jan Kuzawiński. Podstawowym problemem jest rosnąca liczba spraw, które spływają do KIO, przy jednoczesnym braku wzrostu liczebności jej członków. Dodatkowo, członkowie KIO nie mają przed sobą ścieżki awansu zawodowego, co powoduje, że skargi na ich decyzje są rozpatrywane przez sędziów różnych sądów administracyjnych, którzy nie pracowali uprzednio w KIO. Zdaniem Jana Kuzawińskiego nad KIO powinien powstać organ wyższego szczebla, który dbałby o ujednolicenie orzecznictwa.©℗