Bezpieczny kredyt 2 proc. nie zawsze jest wypłacany zgodnie z ustalonym terminem. Banki minimalizują problem, natomiast doradcy zachęcają, by w aktach notarialnych zostawiać pewien margines czasowy.

Resort rozwoju informuje o zawarciu ponad 20 tys. umów o Bezpieczny kredyt 2 proc. (BK 2 proc.). W wielu przypadkach podpisano już akty notarialne przenoszące własność nieruchomości. Notariusz wskazuje w nich termin, w jakim sprzedający powinien zobaczyć na swoim koncie zapłatę. Najczęściej wynika on z postanowień umów kredytowych, w których określa się, ile bank potrzebuje czasu na uruchomienie kredytu. Zwykle jest to 5, 7 czy 10 dni roboczych od wydania przez klienta dyspozycji i spełnienia warunków uruchomienia. Problem w tym, że termin ten nie zawsze jest dochowywany. Z rozmów z kredytobiorcami wynika, że niektórzy czekają nawet przez trzy tygodnie.

– Nie wiem, co było tego powodem. Na szczęście sprzedawca był wyrozumiały. Mieszkanie było kupowane z rynku pierwotnego i deweloper nie robił dużych problemów – mówi nam jedna kredytobiorczyni.

– Według umowy z bankiem miały to być maksymalnie 4 dni, jest już 10 – liczy pan Michał. Pani Magda umowę i dyspozycję uruchomienia podpisała 11 października. Kredyt bank uruchomił 23 października. W wielu innych przypadkach było to 10 lub kilkanaście dni roboczych (nasi rozmówcy, z którymi skontaktowaliśmy się przez fora internetowe kredytobiorców, prosili o zachowanie anonimowości).

Wszystko w rękach banku

Z punktu widzenia banków problemu nie ma lub jest niewielki.

– Zgodnie z postanowieniami umowy, jeśli zostaną spełnione warunki wypłaty kredytu w niej wskazane, wypłata następuje w terminie do 5 dni roboczych po stwierdzeniu spełnienia przez klienta warunków uruchomienia lub do 10 dni roboczych w przypadku konieczności kontroli inwestycji po stwierdzeniu spełnienia przez klienta warunków uruchomienia danej transzy – informuje nas bank PKO BP.

Piotr Rosłan, dyrektor działu kredytów hipotecznych Alior Banku, tłumaczy, że procesy związane z uruchomieniem kredytu można podzielić na trzy podstawowe etapy. Pierwszy to czynności leżące po stronie klienta. Drugi etap to czynności weryfikacyjne etapu pierwszego, leżące już po stronie banku, i ostatni etap to operacyjne uruchomienie kredytu.

– Generalnie czas na uruchomienie jest liczony od pozytywnego zakończenia etapu drugiego. Nie obserwujemy tu znaczących przesunięć czasowych, jeżeli chodzi o uruchomienie. Większość dyspozycji jest realizowanych niezwłocznie po zakończeniu etapu pierwszego. Jeżeli chodzi o powody braku uruchomienia po stronie klienta, to jest ich obecnie niewiele. Obserwujemy pozytywne trendy co do ustanawiania zabezpieczeń, a jedyne negatywne, o jakich możemy wspomnieć, to duże inwestycje deweloperskie, w przypadku których występuje bardzo dynamiczna zmiana treści księgi wieczystej w zakresie np. roszczeń – wyjaśnia dyrektor Rosłan.

Doktor Jarosław Olejarz, radca prawny z Kancelarii JK Legal, ekspert z zakresu bankowości i finansów, tłumaczy, że banki nie mają ustawowego terminu na uruchomienie kredytu. Również rekomendacje KNF nie wskazują, w jakim terminie bank powinien uruchomić kredyt.

– Oznacza to, że bank ma swobodę w tym zakresie i ustala najczęściej takie terminy w wewnętrznych procedurach. Uruchomienie przez bank kredytu nastąpi dopiero po spełnieniu warunków określonych w umowie, co może powodować nie tylko wydłużenie terminu wypłaty środków z tytułu kredytu, lecz nawet odmowę wypłaty, jeśli pomiędzy wydaniem decyzji kredytowej a uruchomieniem kredytu nastąpi zmiana zdolności kredytowej kredytobiorcy (np. na skutek wydania nowej karty kredytowej, która zmieni wysokość zobowiązań kredytobiorcy, co obniża jego zdolność kredytową) – mówi dr Olejarz.

Zadanie dla kupującego

Doradcy kredytowi, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że to kupujący powinien zadbać o odpowiedni termin na przelew środków z kredytu, tak aby bank zdążył z realizacją wypłaty.

– Nawet jeśli w umowie z bankiem jest to pięć dni roboczych, to – zdając sobie sprawę z tego, jak wygląda obecna sytuacjach w bankach udzielających kredytów z dopłatami – rekomendujemy klientom, żeby wpisać w akcie notarialnym co najmniej 14-dniowy termin na wypłatę kredytu – mówi Wiktor Żelazo, ekspert kredytowy prowadzący na Facebooku grupę „Kredyt hipoteczny – mądry Polak przed kredytem”.

– Sprzedający w razie poślizgu zwykle wykazują się zrozumieniem, chociaż raz zdarzyło mi się, że osoba sprzedająca uruchomiła adwokata. Na szczęście i on rozumiał, że skorzystanie z zapisu o dobrowolnym poddaniu się egzekucji przez stronę kupującą nie ma w tym momencie sensu – dodaje Marcin Antczak, ekspert finansowy Pomocwkredycie.pl.

Notariusz Katarzyna Biodrowicz z Katowic zawsze wpisuje do aktów 14-dniowy termin na przelanie kwoty kredytu.

– Poczucie bezpieczeństwa stron aktu jest najważniejsze i wychodząc naprzeciw różnym zdarzeniom losowym, preferuję dłuższe terminy dla banków, bo zaangażowanie środków własnych strony kupującej na ogół następuje najpóźniej w dniu podpisania aktu notarialnego – mówi Katarzyna Biodrowicz.

A co, gdy kredyt się spóźnia?

– Zgodnie z art. 491 par. 1 k.c., jeżeli jedna ze stron dopuszcza się zwłoki w wykonaniu zobowiązania z umowy wzajemnej, druga strona może jej wyznaczyć dodatkowy termin do wykonania z zagrożeniem, iż w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu będzie uprawniona do odstąpienia od umowy. Może też żądać naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki. W takim wypadku najlepiej, żeby strony współpracowały i spotkały się u notariusza na zwrotne przeniesienie własności nieruchomości – mówi Katarzyna Biodrowicz. ©℗

Bezpieczny Kredyt 2 proc. w liczbach / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe