To bez wątpienia jeden z największych obecnie problemów interpretacyjnych spędzających sen z powiek zarówno wykonawcom, jak i zamawiającym. Oferty tych pierwszych są odrzucane z powodu dokumentu, o którego treści decydują banki lub ubezpieczyciele. Z kolei zamawiający są często zmuszani wybierać droższe oferty.
Chodzi o gwarancje wadialne, które stanowią zabezpieczenie na wypadek, gdyby zwycięzca przetargu z jakichś względów nie chciał zawrzeć umowy (patrz: grafika). W takich sytuacjach zamawiający zwraca się do wystawcy gwarancji o wypłatę środków. Tu zaś pojawia się problem, bo część banków i ubezpieczycieli zaznacza w dokumencie, że żądanie zapłaty z gwarancji musi zostać zgłoszone w terminie jej ważności. Wykonawca nie ma żadnego wpływu na to postanowienie. A może ono sprawić, że straci szanse na kontrakt.