Spór, który niedawno doczekał się rozstrzygnięcia, dotyczył budowy lądowiska dla helikopterów. Zamówienia udzielono po przeprowadzeniu publicznego przetargu, ustalając w umowie wynagrodzenie ryczałtowe. Problem w tym, że już na wstępnym etapie prac, po odkryciu pierwszych warstw gruntu okazało się, że pod spodem kryje się torf. Potwierdził to wpisem do dziennika budowy inspektor nadzoru. Pracę wstrzymano, zlecając przeprowadzenie badań geotechnicznych. Okazało się, że podłoże gruntowe nie gwarantuje stabilności pod lądowiskiem. Eksperci zalecili pełną wymianę gruntów na głębokość 4 m. Tymczasem specyfikacja przetargowa zakładała wymianę na głębokość 1,4 m. Zdaniem biegłego był to efekt tego, że autorzy projektu budowlanego nie dość dokładnie przeanalizowali sprawozdanie geotechniczne.
Jedno było pewne – trzeba wymienić dużo więcej gruntu, niż zakładał projekt. Przewidywał on wymianę 696 m sześc., podczas gdy niezbędna okazała się wymiana 1170 m sześc. Dyrektor szpitala w ustnych rozmowach z wykonawcą potwierdził taką konieczność, ustalono nawet stawkę 100 zł netto za jeden metr sześcienny. Zamawiający nie zgodził się natomiast na zawarcie umowy dodatkowej, uznając, że prace należy wykonać w ramach wynagrodzenia ryczałtowego, na które zgodził się wykonawca, składając ofertę w przetargu.
Reklama
Wykonawca zrealizował zamówienie, ale zdecydował się dochodzić dodatkowego wynagrodzenia przed sądem. Ten nie miał wątpliwości, że taka zapłata należy się przedsiębiorcy. Choć bowiem w umowie określono wynagrodzenie ryczałtowe za wykonanie całości prac, to jednocześnie ich zakres wynikał ze specyfikacji przetargowej.
„Szczegółowe rozwiązania techniczne określające faktyczny zakres robót zawarte zostały w dokumentacji projektowej sporządzonej przez pozwanego. I to dokumentacja projektowa, a w szczególności projekt wykonawczy zawierający konkretne rozwiązania techniczne daje obraz rzeczywistego zakresu niezbędnych do wykonania robót celem realizacji umowy, ale stanowi też podstawowy dokument pozwalający przyszłemu wykonawcy na sporządzenie oferty i wyliczenia wynagrodzenia” – zaznaczył sąd w opublikowanym właśnie uzasadnieniu wyroku.
Sąd podkreślił, że między stronami nie było sporu co do konieczności wymiany gruntu, który nie został uwzględniony w dokumentacji. Prace te należało zakwalifikować jako dodatkowe, wykraczające poza umowę, mimo ryczałtowego charakteru wynagrodzenia. Pojawiła się natomiast wątpliwość, czy objęto je nową umową. Skład orzekający uznał, że tak się nie stało, gdyż zgodnie z przepisami o zamówieniach publicznych musi ona zostać sporządzona na piśmie. Ustne uzgodnienia między zamawiającym a wykonawcą, abstrahując już od sporu dotyczącego zakresu prac, nie mogły zostać uznane za umowę dodatkową ze względu na niedochowanie właściwej formy.
Sąd uznał, że skoro nie ma ważnej umowy, a prace dodatkowe wykonano, to podstawy do żądania zapłaty należy szukać poza umową.
„Niewątpliwie wykonane przez powodów prace dodatkowe stanowią korzyść majątkową inwestora. Wobec powyższego, w ocenie sądu, powód jako wykonawca może skutecznie dochodzić kwoty stanowiącej równowartość wykonanych robót dodatkowych, w oparciu o zwrot bezpodstawnie uzyskanych korzyści” – uzasadnił wyrok. ©℗

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z 25 marca 2022 r., sygn. akt V GC 194/19 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia