Już na początku pandemii wprowadzono regulacje, które pozwalają nie stosować przepisów o zamówieniach publicznych do kontraktów związanych z zapobieganiem lub zwalczaniem epidemii. Szpitale (i nie tylko) wciąż z nich korzystają, zamawiając nie tylko sprzęt bezpośrednio niezbędny do walki z COVID-19, jak maseczki, odzież ochronną czy respiratory. Wspomniane zwolnienie bywa też wykorzystywane do kupowania ogólnego sprzętu medycznego, przy kontraktach budowlanych czy zlecaniu standardowych usług, jak choćby utrzymania szpitala w czystości. Niedawny wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie kwestionuje takie praktyki. Zdaniem sądu przepis zwalniający z obowiązku organizowania przetargów, jako wyjątek, należy interpretować wąsko i nie może być on rozciągany na zamówienia jedynie pośrednio związane z zapobieganiem epidemii.
- Celem regulacji ustawy covidowej była możliwość jak najszybszego udzielenia zamówienia, którego celem jest zapobieganie lub zwalczanie epidemii. Niestety, w praktyce dość często regulacja ta jest nadużywana i używana wtedy, gdy jest to po prostu wygodne dla zamawiającego - komentuje Artur Wawryło, prawnik prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych.