Reklama
Niektóre placówki handlowe, które obecnie – na zasadzie wyjątku – mogą być otwarte w niedziele (np. kwiaciarnie, piekarnie, cukiernie, kioski), będą musiały wykazywać, że co najmniej połowa ich przychodu pochodzi z przeważającej działalności (czyli np. w piekarni ze sprzedaży pieczywa). W przeciwnym razie praca w niedziele w takich obiektach będzie niedopuszczalna. Właściciele będą musieli prowadzić ewidencję miesięcznych przychodów z podziałem na kwoty uzyskane z przeważającej oraz pozostałej działalności (czyli np. piekarnia oddzielnie zaewidencjonuje sprzedaż pieczywa oraz pozostałych produktów, np. napojów). Takie rozwiązanie przewiduje poselski projekt nowelizacji ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, który został już skierowany do I czytania w Sejmie.
Tak szczegółowe warunki dopuszczalności niedzielnego handlu będą wywoływać w praktyce problemy interpretacyjne, bo inne przepisy (np. Polska Klasyfikacja Działalności) nie są do nich dostosowane. Ryzyko będzie po stronie właścicieli sklepów, bo to im grozi surowa grzywna za nieprawidłowe zaewidencjonowanie sprzedaży (od 1 tys. zł do 100 tys. zł). Na dodatek co miesiąc będą musieli szybko weryfikować, czy w ogóle mogą polecać zatrudnionym pracę w niedziele. A to oznacza działalność w permanentnej niepewności i problemy organizacyjne (np. z zaplanowaniem grafików pracy, dostaw itp.).
Są wątpliwości
Zgodnie ze wspomnianym projektem przeważająca działalność oznacza tę wskazaną we wniosku o wpis do krajowego rejestru urzędowego podmiotów gospodarki narodowej. We wpisie tym należy wskazać odpowiedni kod PKD. Problem w tym, że kody te nie pokrywają się w wielu przypadkach z rodzajami działalności wskazanymi w ustawie ograniczającej handel, które – na zasadzie wyjątku – są dopuszczalne w niedziele.
Warunki dopuszczalności niedzielnego handlu będą wywoływać problemy, bo inne przepisy (np. Polska Klasyfikacja Działalności) nie są do nich dostosowane
Dla przykładu zgodnie z ustawą dozwolona jest sprzedaż w placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu pamiątkami lub dewocjonaliami. Taka sprzedaż nie ma jednak odrębnego kodu PKD. Należy do szerszej podklasy (47.78.Z – sprzedaż detaliczna pozostałych nowych wyrobów prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach), która obejmuje też m.in. sprzedaż sprzętu fotograficznego i optycznego, broni i amunicji, monet i znaczków. Skoro właściciel placówki wskazał we wniosku taki szerszy kod jako przeważającą działalność (zgodnie z przepisami), pojawia się wątpliwość, jak ma ewidencjonować sprzedaż produktów, które są objęte kodem, ale nie są pamiątkami ani dewocjonaliami. Czy jeśli np. sprzeda aparat fotograficzny, ma zaewidencjonować taki przychód jako ten z przeważającej działalności (zgodnie ze wskazanym we wpisie kodem) czy też jednak z pozostałej działalności (bo przecież ustawa wskazuje, że przeważająca działalność, która dopuszcza otwieranie sklepów w niedziele, obejmuje sprzedaż pamiątek i dewocjonaliów, a nie sprzętu fotograficznego)? Ma to duże znaczenie, bo taka sprzedaż może wpłynąć na prawo do otwierania placówek w niedziele. Aparaty są też znacznie droższe niż pamiątki. Wystarczyłoby więc sprzedać ich choćby kilka i właściciel placówki może szybko wykazać, że co najmniej 50 proc. przychodów osiągnął z działalności wskazanej jako przeważająca (więc może otwierać sklep w niedziele). Nie można też zapominać, że za nieprawidłowe ewidencjonowanie przychodów grozi surowa grzywna.
– W poszczególnych kodach PKD mieści się więcej działalności niż tylko ta określona jako jeden z wyjątków od zakazu handlu. Projekt nowelizacji przewiduje, że przeważającą działalnością jest ta wskazana konkretnym kodem, a to wywołuje wątpliwości i otwiera pole do ewentualnych nadużyć. Rozstrzygające powinno być w tym względzie rozporządzenie, które ma uregulować sposób prowadzenia ewidencji przychodów na potrzeby omawianej ustawy – podkreśla Robert Stępień, radca prawny i partner w kancelarii PCS Paruch Chruściel Schiffter | Littler Global.
Akt wykonawczy ma zawierać szczegółową treść wpisów do ewidencji, w tym w części uwzględniającej przychody z przeważającej działalności. – Będzie więc jasne, czy w tej ostatniej należy uwzględniać przychody z działalności wskazanej w kodzie PKD, który może mieć szerszy zakres, czy tylko z konkretnego rodzaju działalności, który jest wskazany w ustawie ograniczającej handel. Jednak nawet jeśli przyjęte zostanie to drugie rozwiązanie, to i tak będą pojawiać się wątpliwości, bo z przepisów ustawowych wciąż będzie wynikać, że przeważająca jest działalność określona we wskazanym kodzie PKD. Rozporządzenie byłoby niespójne z ustawą – dodaje ekspert.
Więcej niejasności
Przepisy wywołują też więcej tego typu problemów. Dla przykładu właściciel saloniku prasowego jako przeważającą działalność może wskazać tę ujętą w kodzie 47.62.Z (sprzedaż detaliczna gazet i artykułów piśmiennych prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach). Ale czy wówczas w ewidencji przeważającej działalności może też wskazywać przychody ze sprzedaży biletów komunikacji miejskiej oraz kuponów gier losowych i zakładów wzajemnych (ustawa ograniczająca handel łączy ich sprzedaż razem z prasą w jednym wyjątku od zakazu handlu)? Z kolei przeważającą działalnością kwiaciarni będzie ta wskazana w kodzie 47.76.Z (sprzedaż detaliczna m.in. kwiatów, roślin, nasion, nawozów). Wszystko wskazuje na to, że jeśli właściciel takiej placówki sprzedaje też pamiątki (np. lokalne rękodzieło), nie powinien takiego przychodu ewidencjonować jako tego z działalności przeważającej (choć sprzedaż pamiątek – podobnie jak kwiatów – też jest objęta wyjątkiem od zakazu handlu, tyle że dla innych placówek).
– W codziennej praktyce tego typu przepisy wywołają wiele wątpliwości. Czy jeśli właściciel sklepu sprzeda np. kierpce, to ma je zaklasyfikować jako pamiątkę, czy też jako obuwie? – wskazuje Grzegorz Orłowski, radca prawny z kancelarii Orłowski Patulski Walczak.
Mało czasu?
Kolejny problem, który może wyniknąć z omawianych przepisów, dotyczy terminów. To, czy w danym miesiącu sklep objęty wyjątkiem może być otwarty w niedziele (można polecać pracę), będzie zależeć od tego, czy przychody z przeważającej działalności w poprzednim miesiącu osiągnęły poziom co najmniej 50 proc. ogółu przychodów ze sprzedaży.
– Pierwszego września przedsiębiorca nie będzie jeszcze wiedział, jakie miał przychody w sierpniu. Ustalenie tego w ciągu jednego dnia jest praktycznie niemożliwe. W takiej sytuacji otwarcie placówki w niedzielę przypadającą na początku miesiąca będzie bardzo ryzykowne – wskazuje Robert Stępień.
Takie rozwiązanie oznacza też działanie w nieustannej niepewności. Przedsiębiorcy nie będą wiedzieć, czy w następnym miesiącu mogą otwierać placówki w niedziele (możliwe, że zamiennie w jednym miesiącu będzie można otwierać sklepy, w kolejnym nie, a w następnym znów tak itd.). A to wywołuje problemy np. z zaplanowaniem grafików pracy i zaopatrzenia. Eksperci wskazują, że miesięczny okres, za który weryfikuje się sprzedaż (czy przeważająca działalność stanowiła co najmniej 50 proc. osiągniętych w tym czasie przychodów), jest zbyt krótki. Postulują jego wydłużenie.
– Być może powinien być to np. kwartał. Firmy miałyby czas na podsumowanie przychodów. Zyskałyby też większą stabilność działania, bo musiałyby brać pod uwagę, że placówki mogą być zamknięte w niedziele, ale w następnym kwartale, a nie miesiącu – podkreśla mec. Stępień.
Sami pracodawcy podkreślają, że nowelizacja nie odwróci już głębokich zmian w całej branży, jakie dokonały się w ostatnich latach.
– Polacy przyzwyczaili się do robienia większych zakupów raz w tygodniu. Jesteśmy zamożniejszym społeczeństwem niż np. kilkanaście lat temu i stać nas na to. Zyskują na tym sklepy typu convenience oraz dyskonty, m.in. dzięki piątkowym i sobotnim promocjom. Tracą małe, prywatne sklepy oraz hipermarkety w dużych centrach handlowych. Zakaz handlu w niedziele się do tego przyczynił. Zmianę tych przepisów w praktyce można teraz oceniać już tylko w kontekście sporów polityczno-ideologicznych – podsumowuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Przestrzeganie ograniczeń handlu w niedziele