– Zakładamy, że fundacje rodzinne, choć nie od razu, przyczynią się do pogłębienia profesjonalizacji zarządzania, wzrostu inwestycji i w efekcie do zwiększenia konkurencyjności polskich firm – zaznaczył dyrektor departamentu doskonalenia regulacji gospodarczych MRPiT Grzegorz Płatek.
Spotkanie poświęcone było podsumowaniu 30-dniowych konsultacji projektu, które zakończyły się w zeszłym tygodniu. Niedużak przyznał, że dużo uwag i emocji budzi kwestia nazwy nowej instytucji. Jak potwierdził, występuje tu bardzo wyraźna różnica perspektyw ze strony biznesu i NGO-sów. Zapewnił, że zależy mu na dialogu w tej sprawie, a zagadnienie to będzie musiało być przedyskutowane w trójkącie biznes, organizacje pozarządowe, rząd.
Jak pisaliśmy wczoraj, NGO-sy, które wspiera w tej kwestii resort sprawiedliwości, nie chcą, by nowa instytucja nosiła nazwę „fundacja”. Jeszcze inną opinię ma adwokat Tomasz Krzywański z Kancelarii GWW. – Nazwa „fundacja rodzinna” zbyt wąsko zakreśla charakter nowego tworu. Przecież beneficjentami fundacji będą mogli być nie tylko członkowie jednej familii, ale też kadra menedżerska czy organizacje pożytku publicznego. Można sobie też wyobrazić sytuację, gdy fundator powoła fundację tylko dla samego siebie jako beneficjenta. Zagraniczna praktyka pokazuje, że nie są to rzadkie przypadki – tłumaczy prawnik.
Postuluje więc posługiwanie się nazwą „fundacja prywatna”, która jednocześnie mocniej podkreśla różnicę wobec fundacji celu publicznego. Takie rozróżnienie, argumentuje, na fundacje publiczne i prywatne funkcjonuje np. w Belgii, Holandii, Austrii i Liechtensteinie. Ekspert zastrzega, że ostrożnie podchodzi jednak do wskazanego przez resort sprawiedliwości pomysłu określania nowego podmiotu mianem „funduszu”. – Fundusz językowo oznacza zgromadzony w jednym miejscu wspólny majątek uczestników, służący do zbiorowego nim zarządzania – wyjaśnia.
Podczas wczorajszego spotkania poruszono też kwestię postulatów dotyczących tego, by fundacjom umożliwić prowadzenie działalności gospodarczej. – Proponujemy umożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej w takim zakresie, w jakim służy to realizacji celów statutowych. Podobne rozwiązanie już teraz funkcjonuje w ustawie o fundacjach z 1984 r. – mówi mec. Krzywański.
Argumentuje, że zakaz prowadzenia działalności w obecnym kształcie może znacząco utrudnić funkcjonowanie mniejszych fundacji rodzinnych, których majątek zamiast udziałów w spółkach prawa handlowego stanowić będą inne aktywa, np. nieruchomości czy przedsiębiorstwo lub jego zorganizowana część (w przypadku przedsiębiorstw jednoosobowych).
Jednak, jak przyznał Niedużak, resort jest w tej sprawie sceptyczny, choć dostrzega potrzebę zapewnienia fundacji możliwości pełnienia roli pasywnego inwestora. – Będziemy starali się przepracować projekt w tym kierunku – zapowiedział.
Nawiązał również do kwestii podatkowych. Jak mówił, MRPiT będzie chciało rozmawiać z resortem finansów, z którym współtworzy projekt, o jego modyfikacjach, tak by gwarantował on realną neutralność podatkową, szczególnie w porównaniu z grupą spółek. Według wiceministra Niedużaka najczęściej pojawiającym się postulatem było wprowadzenie zwolnienia od dywidendy. Jak już pisaliśmy, spotkanie z zainteresowanymi podmiotami na temat rozwiązań podatkowych dotyczących fundacji odbyć ma się jutro w MF.
Dyrektor Płatek odniósł się z kolei m.in. do opisywanego już przez nas postulatu dotyczącego podniesienia kapitału założycielskiego fundacji. Płatek zasugerował jednak utrzymanie progu w wysokości 100 tys. zł.
Etap legislacyjny
Projekt po konsultacjach