statystyki

Austria: Czeka nas trumpizacja Wiednia i rzymski chaos

autor: Bartłomiej Niedziński, Jakub Kapiszewski01.12.2016, 07:58; Aktualizacja: 01.12.2016, 08:20
Austria

146 - tyle dni Austria pozostaje bez prezydenta w efekcie problemów z głosowaniem.źródło: ShutterStock

Przed niedzielnymi wyborami prezydenckimi to kandydat populistycznej prawicy ma niewielką przewagę w sondażach. Kraj pod wodzą Norberta Hofera zamiast w kierunku Brukseli patrzeć będzie na Wschód. Będzie również pierwszym przypadkiem po II wojnie światowej, gdzie głową państwa jest przedstawiciel skrajnej prawicy.

Realną władzę w Austrii sprawuje kanclerz, ale prezydent wbrew pozorom nie jest zupełnie pozbawiony uprawnień. To, że do tej pory ich nie używano, wynikało z braku takiej potrzeby w stabilnym powojennym układzie politycznym w kraju, gdzie władzą dzieliły się chadecka Austriacka Partia Ludowa (ÖVP) i Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPÖ). Rozleciał się on z hukiem w pierwszej turze wyborów, gdy kandydaci ÖVP i SPÖ zajęli odpowiednio piąte i czwarte miejsce. I Hofer z Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ), i jego rywal, kandydat niezależny Alexander Van der Bellen, zapowiadali, że będą aktywniej niż dotychczasowi prezydenci korzystać z uprawnień, a te pozwalają na odwoływanie i powoływanie ministrów oraz rozwiązanie parlamentu. Hofer zamierza to robić, jeśli obecny rząd – tworzony przez wielką koalicję ÖVP i SPÖ – nie będzie wystarczająco twardy w kwestii imigrantów, Van der Bellen – by nie dopuścić do tego, by FPÖ przejęła pełnię władzy.

W kierunku oexitu

A to realny scenariusz. Wybory parlamentarne w Austrii muszą się odbyć najpóźniej jesienią 2018 r. Od półtora roku nie było ani jednego sondażu, którego FPÖ by nie wygrała, przy czym jej przewaga nad następnymi sięga 9–12 pkt proc. Hofer jako prezydent może albo dążyć do rozwiązania parlamentu, licząc, że w nowym rozdaniu żaden układ bez dominującej roli jego partii nie będzie możliwy, albo czekając na normalny termin, prezentować się jako odpowiedzialny polityk, aby w ten sposób przyciągnąć kolejnych wyborców (Hofer uważany jest za łagodniejszą twarz partii niż jej lider Heinz-Christian Strache).

Jeśli nawet Hofer przegra, to i tak czas będzie grał na korzyść wolnościowców, bo nie wygląda, by Van der Bellen zdołał rozwiązać problemy gnębiące Austriaków. Według sondażu przeprowadzonego przez niemiecką Fundację Bertelsmanna w dziewięciu krajach UE, aż 55 proc. Austriaków uważa globalizację za zagrożenie. Co ciekawe – tylko w Austrii i we Francji budzi ona więcej obaw niż nadziei. Znamienne jest także inne badanie – tylko niespełna 30 proc. wyborców Van der Bellena głosuje na niego, bo realnie go popiera, a 48 proc. po to, by zatrzymać Hofera. W przypadku zwolenników Hofera motywacje są odwrotne.

– Jeśli FPÖ przejmie władzę, Austria zmieni się nie do poznania – napisał w zeszłym tygodniu na łamach liberalnego dziennika „Der Standard” publicysta Hans Rauscher. Hofer – który w sondażach ma ok. dwupunktową przewagę nad Van der Bellenem – zapewnia, że głosowanie na niego nie jest jednoznaczne z opowiedzeniem się za wyjściem z UE. Do referendum będzie dążył tylko w przypadku, gdyby Bruksela zdecydowała o przyjęciu Turcji lub gdyby skutkiem brytyjskiego wychodzenia była dalsza federalizacja.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • ferro(2016-12-01 18:51) Zgłoś naruszenie 31

    Bo ludzie mają dość lewackiego lekceważenia demokracji. Nie po to budowaliśmy swoje kraje, żeby tu przyłaził islamista i wyciągał łapę jak po swoje. Nam nikt za darmo nic nie dawał.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie