statystyki

Najstarszy żyjący noblista ekonomiczny: Demokracja to utopia, a państwo to kij na rynki [WYWIAD]

autor: Sebastian Stodolak28.10.2016, 08:09; Aktualizacja: 28.10.2016, 08:53
Kenneth Arrow amerykański ekonomista, laureat ekonomicznego Nobla w 1972 r.

Kenneth Arrow amerykański ekonomista, laureat ekonomicznego Nobla w 1972 r.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nasze jednostkowe preferencje są tak złożone, że żaden kandydat nie spełnia ich w całości. Może być tylko im bliski. W związku z tym nigdy nie wybieramy kandydata, który nam odpowiada, ale wybieramy tego, który najmniej nam nie odpowiada - mówi Kenneth Arrow.

Czy głosowanie w wyborach ma sens?

A widzi pan jakąś alternatywę?

Z pańskiego słynnego twierdzenia o niemożności wynika, że wybory są nieracjonalne.

Z mojego twierdzenia wynika, że system demokratyczny – rozumiany jako taki, w którym zwycięzca wyborów odzwierciedla preferencje społeczne – to utopia.

Właśnie o tym mówię. A więc po co głosować?

Zaraz powiem, ale chciałbym wyjaśnić wcześniej, dlaczego mówię o utopii. Wszyscy wiemy, co to demokracja. Z samej definicji nie powinna na przykład być dyktaturą, czyli preferencje jednostki nie powinny być narzucane ogółowi, a to tylko jedno z wielu wymagań, które stawiamy temu ustrojowi. Tymczasem da się matematycznie udowodnić, że demokratyczny system wyborczy nigdy nie będzie w pełni racjonalny i zawsze któreś ze stawianych mu wymagań będzie naruszane. Każdy z nas przy urnie wyborczej tworzy swego rodzaju ranking kandydatów. Nie da się naszych indywidualnych preferencji w sposób trwały pogodzić z preferencjami reszty społeczeństwa i optymalnie uporządkować.

Czyli np. jeśli w najbliższych wyborach prezydenckich w USA wygra Hillary Clinton, nie będzie można powiedzieć, że jej zwycięstwo w pełni odzwierciedla preferencje społeczne?

Nie. Nie będzie ono odzwierciedlać w sposób trwały preferencji większości. Zilustrujmy to przykładem, który podawał już francuski filozof Oświecenia Nicolas de Condorcet. Załóżmy, że mamy grupę wyborców: 1, 2, 3 i opcje wyboru A, B i C.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (3)

  • kompromis(2016-10-29 12:35) Zgłoś naruszenie 30

    Zycie jest kompromisem. Wyborem między złem a mniejszym złem. Tylko kasta kapłańska bredzi o jedynym słusznym, świetlanym wyborze dla wiernych. Tak się składa, że na takim wyborze zarabiają zawsze kapłani. I dziwnie sprzężone z nimi banki, koncerny farmaceutyczne, zbrojeniowe, zakłady pogrzebowe i politycy. Dla wiernych zostaje to co teraz w Jugosławii, Syrii czy Europie 1918 i 1945. 50 lat komuny i skromne życie nikomu się nie spodobało. Ochoczo dano do władzy handlarzy odpustami, zbawieniem, a teraz życiem i majątkiem starych ludzi. A koło nich zrujnowani młodzi bez możliwości godnego życia. Garstka ludzi kiedyś i teraz opływa we wszystko.

    Odpowiedz
  • Andrzej(2016-10-28 21:54) Zgłoś naruszenie 20

    200 lat temu to każdy, nawet plebejusz to wiedział :) Dziś musi to matematycznie udowadniać noblista :D

    Odpowiedz
  • demokrata(2016-10-29 13:29) Zgłoś naruszenie 20

    Demokracja nie polega na tym, żeby kandytat odpowiadał na w 100% Ale jeżeli w tzw. demokracji kandydat jest praktycznie bezkarny wobec wyborców - to mamy nie demokrację tylko patologię. Dla przykładu PO. Partia, która wielokrotnie zlekceważyła głos milionów wyborców, uważając, że skoro wygrali wybory to się mogą wypiąć na zdanie ludzi. PIS też jest na dobrej drodze do tego samego punktu. A przykładem zupełnego braku demokracji jest oligarchia zwana UE. W przypadku UE stwarza się ordynarne pozory demokracji przy pomocy organu zwanego parlamentem. UE w zasadzie powinna być w Polsce zakazana, bo Polska ma demokrację wpisaną w konstytucji. A zatem państwo demokratyczne nie może poddawać swoich obywateli władzy oligarchii.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie